W niedzielę doszło do długo wyczekiwanego starcia - Carlos Alcaraz zmierzył się z Jannikiem Sinnerem w finale ATP Masters 1000 w Monte Carlo. Stawką był nie tylko tytuł, ale i prowadzenie w rankingu ATP. Przed tym pojedynkiem miano lidera piastował Hiszpan i wierzył, że ten stan rzeczy się nie zmieni. Zdawał sobie jednak sprawę, że rywal znajduje się w kapitalnej formie - zgarnął Sunshine Double (wygrał turnieje Indian Wells i Miami).
Było to już 18. bezpośrednie starcie tych panów w historii! Zdecydowanie lepszym bilansem legitymował się Alcaraz. Triumfował 11-krotnie. I to pierwsza rakieta świata lepiej rozpoczęła ten mecz. Już w drugim gemie przełamała Sinnera. Tyle tylko, że długo z prowadzenia się nie cieszyła. Włoch błyskawicznie wziął rewanż i doprowadził do wyrównania (2:2).
Kolejne minuty charakteryzowały się zaciętą grą. Żaden z panów nie zamierzał odpuszczać i kibice zgromadzeni na trybunach w Monte Carlo byli świadkami tenisa na naprawdę wysokim poziomie. Z biegiem czasu większe kłopoty zaczął mieć Alcaraz. W piątym i dziewiątym gemie miał spore problemy z utrzymaniem serwisu. Pod presją grał jednak wyśmienicie i ostatecznie wyszedł z tarapatów obronną ręką. Nie udało mu się to dopiero w tie-breaku. Tym razem zimna głowa go zawiodła. Sinner był w nim wyraźnie lepszy, prowadził już 5-2. Choć Alcarazowi udało się doprowadzić do stanu 5-6, to przy własnym serwisie, w decydującym momencie, popełnił podwójny błąd i bez walki oddał ten set. Trwał on aż 74 minuty!
Zobacz też: Pokazali, z kim trenuje Świątek. Kolejne takie spotkanie.
Można było się spodziewać, że rozegranie kolejnego seta zajmie tenisistom podobną liczbę minut. Alcaraz musiał zrobić wszystko, by odrobić stratę i doprowadzić do trzeciej partii. I początek znów miał kapitalny. Już w pierwszym gemie miał szansę, by przełamać Włocha, ale jej nie wykorzystał. Co się odwlecze, to nie uciecze. Dokonał tego przy kolejnej okazji. Prowadził 2:1, a po chwili było 3:1, choć Hiszpan musiał się mocno postarać. Czwarty gem trwał kilkanaście minut, bronił w nim dwóch break pointów, ale podołał wyzwaniu.
Ten mecz był jednak pełen zwrotów. Do takowego doszło w szóstej odsłonie tego seta. Kiedy wydawało się, że to Alcaraz zapisze tę partię na koncie, stracił zimną krew, znów pozwolił rywalowi na rozpędzenie się i utracił serwis. To doprowadziło do wyrównania (3:3). A po chwili Sinner prowadził już 4:3. Co było dalej? Kolejne przełamanie dla Włocha. Był nie do zatrzymania. Alcaraz dwoił się i troił, ale powstrzymać rywala nie potrafił. Do kolejnego zwrotu już nie doprowadził. Mecz trwał łącznie dwie godziny i 15 minut.
Tym samym to Jannik Sinner dopisał do konta trzeci tytuł w tym sezonie, a 27. w karierze. To również jego pierwszy triumf rangi Masters na kortach ziemnych. Dodatkowo wrócił na fotel lidera rankingu ATP. Obecnie jego przewaga nad Alcarazem wynosi... 160 punktów.