Rywalizacja Czeszek ze Szwajcarkami zapowiadała się na papierze na wyrównaną i w rzeczy samej taka się okazała. Po pierwszym dniu było 1:1. Belinda Bencić ograła Marie Bouzkovą, a Linda Noskova była lepsza od Viktoriji Golubić. Na start soboty 11 kwietnia szwajcarski debel Bencić/Golubić okazał się lepszy od czeskiego (Valentova/Vondrousova) i Helwetki znalazły się o krok od zwycięstwa. Postawić mogła go mistrzyni olimpijska z Tokio, którą czekało starcie singlowe z Noskovą.
Emocji zdecydowanie nie zabrakło. Pierwszy set powędrował na konto Czeszki. Noskova była w nim prawie nietykalna przy własnym serwisie. Przegrała w takiej sytuacji tylko trzy wymiany, a że sama przełamała Bencić w czwartym gemie, to całą partię wygrała 6:3. Tenis bywa jednak bardzo zmienny i Szwajcarka, jak dotąd bezradna na returnie, już przy pierwszej okazji w drugim secie odebrała Noskovej podanie. Nie sposób było się tego spodziewać, ale to ewidentnie napędziło Belindę. Tę partię mogła zakończyć kolejnym przełamaniem przy stanie 5:2. Rywalce udało się jednak obronić dwa setbole, a w kolejnym gemie niespodziewanie miała dwa breakpointy na odrobienie strat. Zmarnowała je, a trzecia piłka setowa już dała Szwajcarce remis w tym spotkaniu.
Bencić jeszcze wówczas nie wiedziała, jak bardzo pokpi sprawę w decydującym secie. A pokpiła strasznie, bo wiele razy była w znakomitej sytuacji. Prowadziła już 5:3 i jedyne, co pozostało zrobić, to utrzymać podanie przy serwisie na mecz. Nie udało się, bo Noskova zaryzykowała, co się opłaciło, bo rzutem na taśmę wyrównała na 5:5. To jednak nic w porównaniu z tym, co stało się w tiebreaku. W nim Bencić miała aż trzy piłki meczowe. Przy pierwszej z nich Czeszka huknęła potężnym bekhendem po prostej. Przy drugiej Szwajcarka władowała forhend w siatkę, a przy trzeciej Noskova wykorzystała przewagę wywalczoną potężnym serwisem.
Chwilę później Bencić sama musiała bronić piłek meczowych, lecz to jej się nie udało. Przy wyniku 10:9 Czeszka strzeliła mocnym serwisem, po czym poszła do siatki i skutecznym wolejem zakończyła trwający ponad 140 minut mecz wynikiem 6:3, 3:6, 7:6(9)! Uratowała tym samym swoją kadrę przed odpadnięciem z Billie Jean King Cup. Szwajcarka mogła mocno żałować, jednak wciąż była nadzieja, że jej dramatyczna porażka nie wywrze wpływu na efekt końcowy. O wszystkim miał zdecydować mecz Viktoriji Golubić z Marie Bouzkovą.
Na nieszczęście dla Bencić, koleżanka z kadry jej nie uratowała. Walczyła z faworyzowaną Czeszką prawie dwie godziny, ale ostatecznie przegrała 6:7(4), 3:6 i to nasze południowe sąsiadki zagrają we wrześniu w chińskim Shenzen w finałach BJKC!