"W Polsce jest kościół Świątek". Rzeczowa debata jest niemożliwa

- Ten poziom kibicowania, czasem wręcz kibolstwa, doszedł już do takich rozmiarów, że to uniemożliwia taką normalną, rzeczową debatę - mówi Karol Stopa o nastrojach wokół Igi Świątek. W wywiadzie dla Interii Sport komentator tenisa tłumaczy, jak może wyglądać współpraca Polki z nowym trenerem Francisco Roigiem. Dostrzega pewne szanse, choć wątpliwości nie brakuje.
;Tenis . Mecz o brazowy medal Iga Swiatek - Anna Schmiedlova
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Iga Świątek (4. WTA) za chwilę rozegra pierwszy turniej pod okiem nowego trenera Francisco Roiga (w Stuttgarcie), z którym w ostatnich dniach trenowała w akademii Rafaela Nadala na Majorce. Czego można się spodziewać po współpracy tenisistki ze szkoleniowcem, który przez lata był w sztabie Nadala, choć nie jako pierwszoplanowa postać, a dopiero od niedawna pracuje samodzielnie?

Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

Iga Świątek zaczyna poważniejszą współpracę z Francisco Roigiem. "Działał efekt tej nowej miotły"

Na pewną zależność zwrócił uwagę Karol Stopa, komentator meczów tenisowych. - Świątek zmieniała już kilku trenerów i każda z tych zmian wyglądała pozytywnie. Działał efekt tej nowej miotły. To niby bardziej dotyczy sportów zespołowych, ale w indywidualnym to też działa. Jak obie strony są siebie ciekawe, jak na siebie nie warczą, a na tym etapie nie ma na ogół powodów, żeby tak się działo, to te początki są zwykle udane. - powiedział w wywiadzie dla portalu Interia Sport.

Według niego dochodzi też "element fascynacji Nadalem", który jest idolem Polki i wzoruje ona na nim swoją grę. Co może zadziałać korzystnie dla współpracy Świątek oraz Roiga. - Dużo łatwiej jest mu pracować z zawodniczką, która tak bardzo przypomina mu kogoś, z kim był związany przez blisko dwie dekady - wskazał Stopa.

Wątpliwości ws. Roiga. "Nic takiego się nie stało, co by można powiedzieć, że to fajna postać"

Jednocześnie ekspert zwrócił uwagę, że 58-latek przez większość kariery był w cieniu (w sztabie Nadala wyżej byli jego stryj Toni oraz Carlos Moya), a po rozpoczęciu pracy jako pierwszy trener nie odniósł praktycznie żadnych sukcesów, a trenował nie byle jakich zawodników: Emmę Raducanu (28. WTA), Matteo Berrettiniego (90. ATP) czy Giovanniego Mpetshiego Perricarda (56. ATP).

- Nic takiego się nie stało, co by można powiedzieć, że to fajna postać. [...] Można mieć leciutkie wątpliwości z tym związane. Nigdy (nie wiadomo - red.), czy aktor drugoplanowy, który nagle dostał życiową szansę zagrania Hamleta, sprosta zadaniu. Najzwyczajniej na świecie. To może być fenomen, który nagle zrobi to wszystko tak, że powiemy, że to jego rola, jego postać i wyjdzie nam z tego fantastyczny scenariusz. Może się też jednak okazać, że wieczny rezerwowy sobie nie poradzi - wytłumaczył.

Karol Stopa bez ogródek: "W Polsce mamy kościół Świątek"

Komentator tenisa został poproszony o przedstawienie własnej opinii w tym temacie. Według niego samo przybycie hiszpańskiego szkoleniowca może nie okazać się lekiem na problemy polskiej zawodniczki, która w ostatnich tygodniach grała trochę poniżej oczekiwań (od początku sezonu ani razu nie przebrnęła ćwierćfinału).

- W końcu to już czwarta taka zmiana u Świątek, a przy tym, co dzieje się wokół niej, nie ma nawet możliwości, żeby się temu spokojnie przyjrzeć, żeby o tym podyskutować, wyciągnąć wnioski - stwierdził. Następnie rozwinął tę myśl i to w dosyć stanowczy sposób. W czym dostrzega problem?

- Ten rozhisteryzowany tłum, tych wyznawców kościoła Igi Świątek. Tak to niestety wygląda w światowym sporcie i to nie jest tylko nasza specjalność. Mamy kościoły Realu, kiedyś Nadala czy Federera, a teraz w Polsce mamy kościół Świątek. To jest absolutnie zrozumiałe z racji jej pozycji i sukcesów. Z drugiej strony ten poziom kibicowania, czasem wręcz kibolstwa, doszedł już to takich rozmiarów, że to uniemożliwia taką normalną, rzeczową debatę. Mam obawę, że cokolwiek nie powiem, to ktoś mnie obrzuci błotem, albo zagrozi, że zrobi coś komuś z mojego otoczenia - powiedział.

Zdaniem Stopy to, jak wygląda dyskusja wokół 24-latki, jest pokłosiem tego, jakie wzorce trafiły do tenisa (oraz innych dyscypin) z innej sfery życia. - Radykalność w świecie polityki przeniosła się do świata sportu i trudno udawać, że tak nie jest. To chamstwo, ta buta g*wniarzerii wymyślającej wszystkim naokoło psuje debatę - wypalił.

Czy Roig poprowadzi Świątek do sukcesów? "Boje się tylko jednego"

Dziennikarz zwracał też uwagę na sztab sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, będący niezwykle hermetycznym środowiskiem, a jednocześnie mającym swoje zasady, jego zdaniem specyficzne - jako przykład podał podpisywane klauzul dotyczących zakazu wypowiadania się na tematy związane z pracą w zespole Świątek. Przez to zdaniem Stopy trudno dokładniej określić, w czym jest problem. I niełatwo powiedzieć, czy misja Roiga się powiedzie.

- Jest bardzo dużo argumentów przemawiających za tym, żeby było normalnie. Ja się tylko boję jednego. Co jeśli okaże się, że za jakiś czas powtórzy się sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia w tych ostatnich dniach Wima Fissette'a? Gdzie wtedy Iga będzie szukać ratunku? A jeśli do tego dojdzie, to będzie to znaczyło, że problemem nie jest trener, ale to wszystko, co dzieje się w środku, w tej twierdzy z poczwórnymi strażami - zakończył.

Sprawdź również: Wielki sukces kadry Wima Fissette'a. Faworytki na kolanach

Pierwszym testem dla Igi Świątek i jej nowego szkoleniowca będzie Stuttgart. Tam Polka w pierwszej rundzie ma wolny los, a w kolejnej fazie zmierzy się wygraną meczu Magdalena Fręch (39. WTA) - Laura Siegemund (51. WTA).

Więcej o: