Reprezentacja Polski fatalnie spisała się w meczu z Ukrainą w ramach rozgrywek Billie Jean King Cup. W piątek Biało-Czerwone w dwóch spotkaniach singlowych doznały dwóch porażek i w sumie wygrały zaledwie siedem gemów. Magda Linette (55. WTA) przegrała 4:6, 0:6 z Martą Kostjuk (27. WTA), a Katarzyna Kawa (160. WTA) uległa 2:6, 1:6 Elinie Switolinie (7. WTA). W sobotę w deblu Maja Chwalińska i Martyna Kubka przegrały z 5:7, 7:6 (4), 3:6 z siostrami Kiczenok.
Po porażce w deblu wiadomo było, że Ukraina zapewniła sobie awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup w chińskim Shenzhen. Ukraina prowadziła 3:0 i mecz Lindy Klimovicovej z debiutantką w kadrze Ukrainy - Ołeksandrą Olijnykową był o honor.
Pierwszy set był wyrównany. Przy stanie 4:4 Ukrainka wygrała swoje podanie do 30. W dziesiątym gemie Polka miała duże problemy i zaczęła go od 0:40. Rywalka miała zatem trzy piłki setowe. Pierwszą Klimovicova obroniła udanym winnerem z forhendu. Przy drugiej Klimovicova poszła do siatki i wolejem zagrała w siatkę.
- To był ciekawy set. Na razie bliżej scenariusza, że będą cztery zwycięstwa Ukrainy. Polka musi zacząć grać lepiej, agresywniej, bardziej powtarzalnie. W pierwszym secie grała falami - dobre momenty przeplatała słabymi. To było za mało - mówił komentator Polsatu Sport.
Niestety, w drugiej partii Klimovicova grała zdecydowanie słabiej. Efekt? Wygrała zaledwie jednego gema. Od stanu 1:1 przegrała pięć gemów z rzędu.
Zobacz także: Hurkacz podjął decyzję. Niestety, to już oficjalnie