W świecie kobiecego tenisa trwa właśnie rywalizacja w drużynowych zawodach Billie Jean King Cup. Reprezentacja Polski bez Igi Świątek w składzie mierzy się w Gliwicach z Ukrainą w barażu o awans do turnieju finałowego. Niestety w piątek Magda Linette przegrała z Martą Kostiuk, a Katarzyna Kawa z Jeliną Switoliną i Biało-Czerwone są o krok od ostatecznej porażki. Nasze kłopoty to jednak drobnostka w porównaniu z sytuacją, w jakiej znalazły się Niemki.
O kondycji tamtejszego tenisa najlepiej świadczą warunki, w jakich przyjdzie im rywalizować. Jak relacjonuje portal sport1.de, niemieckie tenisistki zagrają na "otwartym korcie bez trybun, przy dwucyfrowej liczbie widzów". Areną zmagań będzie portugalskie Oeiras, gdzie Niemki spotkają się z reprezentacją Litwy w fazie play-down. - Żeńska reprezentacja stoi teraz w obliczu groźby spadku do trzeciej ligi - wyjaśnia portal
Jak to możliwe, że niemiecki tenis znalazł się w takim położeniu? Otóż w zeszłym sezonie po raz pierwszy do 2012 r. tamtejsza drużyna spadła do drugiej ligi regionalnej Europa/Afryka. W obecnym natomiast przegrała w rywalizacji grupowej ze Szwecją i Portugalią. Dzięki jednej wygranej z Danią zajęła trzecie miejsce w grupie I, co i tak skutkowało koniecznością gry w fazie play-down.
Zobacz też: Polki jeszcze nie wyszły na kort, a tu ogromna niespodzianka w BJK Cup
Oczywiście w starciu z Litwą Niemcy wydają się zdecydowanym faworytem. Mają jednak pewien problem. Kapitan drużyny Torben Beltz nie powołał dwóch najbardziej doświadczonych zawodniczek - Tatjany Marii i Laury Siegemund. Z kolei młoda, obiecująca Eva Lys wycofała się z powodu kontuzji kolana. W tej sytuacji w singlu najprawdopodobniej wystąpią 82. w rankingu WTA Ella Seidel i zajmująca dopiero 193. miejsce Noma Noha Akugue.
Litwa dysponuje rzecz jasna jeszcze słabszymi tenisistkami. Ich liderka Justina Mikulskyte jest 254. Mimo to portal sport1.de obawia się, że "niedoświadczona niemiecka drużyna nie wytrzyma presji". - Wisi nad nami widmo historycznej klęski - alarmowali dziennikarze i wskazywali, że jeszcze nigdy w historii niemiecka kadra nie spadła w tych rozgrywkach tak nisko. - Nie myślimy jeszcze o tym, co się stanie, jeśli przegramy. Chcemy wyjść na boisko z pozytywną energią i wygrać - zapewniał z kolei kapitan Niemek Torben Beltz. Rywalizacja rozpocznie się w sobotę 11 kwietnia.