Reprezentacja Polska nienajlepiej rozpoczęła baraże o awans do finałów Billie Jean King Cup. W pierwszym meczu Magda Linette przegrała z Martą Kostiuk. "Dobry mecz rozgrywała Magda Linette przeciw znacznie wyżej notowanej Marcie Kostiuk w Gliwicach w starciu otwierającym walkę Polek i Ukrainek o miejsce w finałach Billie Jean King Cup, czyli nieoficjalnych drużynowych mistrzostw świata tenisistek. Niestety, tak było tylko przez 40 minut. Liderka naszej kadry występująca w tej roli pod nieobecność Igi Świątek przegrała 4:6, 0:6" - rozpisywał się na łamach Sport.pl Łukasz Jachimiak.
W związku z tym Ukraina prowadziła po pierwszym meczu 1:0. By awansować do finałów BJK Cup reprezentacja musi zdobyć trzy punkty. O nie nie było łatwo, bo na korcie jeszcze nie pojawiła się Elina Switolina - siódma rakieta świata, która na Indian Wells wyeliminowała Igę Świątek w ćwierćfinale.
Jej rywalką była Katarzyna Kawa (160. WTA). Faworytką była siódma rakieta świata, ale Polka nie zamierzała się poddać, co udowodniła już w pierwszym gemie - zaczęła agresywnie, zaskakując rywalkę pod siatką. Szybko wyszła na prowadzenie 30:0, po świetnym returnie. Chwilę później Ukrainka posłała asa, ale w kolejnej akcji się pomyliła. To sprawiło, że już w pierwszym gemie miała break pointa, którego szybko wykorzystała, bo jej rywalka popełniła kolejny niewymuszony błąd.
Niestety w kolejnym gemie Ukrainka dała radę doprowadzić do wyrównania. Ale to nie zniechęciło naszej zawodniczki, która później ponownie zyskała przewagę jednego przełamania (2:1).
Później Ukrainka wzięła się w garść, przestała popełniać niewymuszone błędy, co sprawiło, że zaczęła seriami zdobywać punkty. Switolina wygrała pięć kolejnych gemów z rzędu i zatriumfowała w pierwszym secie 2:6.
Drugą partię Katarzyna Kawa rozpoczęła równie dobrze - Elina Switolina wyszła na prowadzenie 0:30, ale Polka była w stanie doprowadzić do wyrównania. Niestety dla niej kolejne dwa punkty padły łupem Ukrainki i to ona obroniła swoje podanie. Chwilę później Ukrainka ponownie przełamała naszą zawodniczkę i miała już autostradę do triumfu w tym meczu.
Katarzyna Kawa robiła, co mogła, by jeszcze postraszyć rywalkę - w czwartym gemie (0:3) przegrywała już 0:40, ale dała radę odwrócić losy tej partii - w końcu dała radę obronić swoje podanie i przełamać serię Ukrainkę. Ostatecznie ten set zakończył się wynikiem 1:6, a cały mecz wynikiem 0:2 (2:6, 1:6).
Po tej porażce przegrywamy już 0:2 z Ukrainą. Trzeci mecz rozegrany zostanie w sobotę 11 kwietnia od godz. 12:00. Na korcie zaprezentują się Maja Chwalińska/Katarzyna Kawa i zmierzą się w deblu z parą Nadia Kiczenok/Ludmyła Kiczenok.
Zobacz też: Polki jeszcze nie wyszły na kort, a tu ogromna niespodzianka w BJK Cup
Jeśli Polki wygrają, w czwartym meczu mogą zmierzyć się Magda Linette i Elina Switolina, a w czwartym pojedynku Katarzyna Kawa może podjąć Martę Kostiuk