Spotkanie kwalifikacji turnieju finałowego Billie Jean King Cup 2026 odbędzie się w dniach 10-11 kwietnia w PreZero Arenie Gliwice na nawierzchni ziemnej. Pod koniec marca Iga Świątek poinformowała, że zabraknie jej w składzie reprezentacji Polski. Pod jej nieobecność liderką kadry będzie Magda Linette (55. WTA). W zestawieniu mamy także Maję Chwalińską (131. WTA). W kadrze znalazły się też Katarzyna Kawa (160. WTA) i Linda Klimovicova (154. WTA).
Ukraina przyjechała do Polski w mocnym składzie. Najlepszą tenisistką tej drużyny jest Elina Switolina, która zajmuje 7. miejsce w rankingu WTA. Poza tym w zestawieniu przeciwniczek znalazły się również: Marta Kostjuk (27. WTA), Oleksandra Olijnykowa (68. WTA) oraz Ludmiła Kiczenok i Nadia Kiczenok, specjalizujące się w grze deblowej.
W rozmowie z portalem sport.ua Switolina skomentowała brak Świątek w składzie reprezentacji Polski. Ukraińska gwiazda jest już w Gliwicach, gdzie zostaną rozegrane mecze.
- Nie powiedziałabym, że będzie łatwiej. Oczywiście Iga Świątek nie jest teraz w swojej najlepszej formie, można tak powiedzieć, ale na kortach ziemnych gra świetnie. Drużyna jest taka, jaka jest. One dostosują nawierzchnię pod siebie. Dlatego to będzie trudny mecz. Pierwszy dzień zawsze jest bardzo emocjonalny i nerwowy, więc dobrze byłoby dobrze go rozpocząć, a potem oprzeć się na doświadczeniu. Mogę już powiedzieć, że zarówno ja, jak i Marta, oraz siostry mamy doświadczenie. Wiemy, czego się spodziewać, jadąc na Billie Jean King Cup. Będzie nerwowo, ale jesteśmy na to gotowe - powiedziała Switolina.
Liderka reprezentacji Ukrainy przyznała ponadto, że nie jest zdziwiona faktem, że Świątek zrezygnowała z występu w Gliwicach.
- Myślałyśmy, że może opuścić ten mecz. Tak zrobiła też w zeszłym roku. Czasami tak się zdarza. A poza tym teraz nie jest w swojej najlepszej formie… Do tego zmieniła trenera - dodała.
W poprzednim roku Ukraina dotarła do półfinału Billie Jean King Cup. Zawodniczki marzą co najmniej o powtórzeniu tego wyniku, ale najpierw muszą pokonać Polskę.
- Presja jest. Ale nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Nie lubię patrzeć aż do finału, bo najpierw mamy trudny mecz z Polską. A potem oczywiście chcemy być w finale. Wiemy, że mamy silny zespół, kiedy gramy w pełnym składzie, kiedy wszyscy są zdrowi i gotowi. Mamy szanse, to na pewno. Ale nie chcę nakładać na nikogo zbyt dużych oczekiwań, bo to zwiększa presję na zawodniczki, trenerów i cały zespół - także na mnie. Oczywiście gdzieś w tle to jest i jesteśmy tego świadome. Ale są też inne bardzo mocne drużyny, takie jak Włochy, USA czy Kazachstan - zakończyła Switolina.
Czytaj także: Carlos Alcaraz przemówił do polskich kibiców. Co za wieści!
W piątek (10 kwietnia) od godziny 16 odbędą się dwa mecze singlowe w ramach pojedynku Polska - Ukraina. Dzień później o 12 czeka nas spotkanie singlowe, po czym dojdzie do dwóch potyczek w grze pojedynczej.