Trofeum Wimbledonu, a także triumfy w Cincinnati i Pekinie - to sukcesy, jakie pod okiem Wima Fissette'a odniosła Iga Świątek. Dość rozczarowujący początek tego sezonu sprawił, że współpraca nie przetrwała próby czasu. "Oboje pragnęliśmy więcej i ciężko na to pracowaliśmy, ale dzieliliśmy ważne chwile i doświadczenia. Iga, życzę ci teraz powodzenia i sukcesów w przyszłości. Jestem pewien, że je osiągniesz" - tak Belg pożegnał się z tenisistką. Całkowicie bezrobotny jednak nie pozostaje. Już wkrótce znów zobaczymy go na korcie, w jednym ze sztabów.
Jak donosi Belgijska Federacja Tenisa, Fissette wciąż pozostaje związany z kadrą narodową. Już od kilku lat prowadzi panie w rywalizacji Billie Jean King Cup. Na oficjalnej stronie związku pojawił się skład tenisistek, które wezmą udział w kwalifikacjach do turnieju finałowego BJKC. I na samym dole widnieje nazwisko kapitana drużyny. Jest nim właśnie Fissette.
Tak więc w dniach 10-11 kwietnia Belg zagości w Ostendzie, gdzie jego zespół powalczy z USA. Największą gwiazdą kadry Fissette'a będzie Elise Mertens, 20. tenisistka singlowego zestawienia, a także liderka rankingu debla. Oprócz niej miejsce w drużynie otrzymały Hanne Vandewinkel, Sofia Costoulas, Greet Minnen i Magali Kempen.
Zobacz też: Już wiedzą, co czeka Świątek pod wodzą Roiga. "Może okazać się kluczowe".
W przeszłości Fissette łączył pracę trenera Świątek z pracą w kadrze. W związku z tym nie zawsze był obecny u boku Polki, gdy ta pojawiała się na korcie. W jej sztabie zabrakło go m.in. w listopadzie, kiedy to 24-latka rywalizowała w play-offach BJKC. A to dlatego, że on sam prowadził Belgię w starciach z reprezentacją Niemiec i Turcji.
Co dalej z jego przyszłością? Prowadził tak wiele uznanych tenisistek, m.in. Kim Clijsters, Simonę Halep, Wiktorię Azarenkę, Angelique Kerber czy Naomi Osakę, że najpewniej długo wolny nie pozostanie. Z pewnością będzie jednym z najbardziej pożądanych trenerów, mimo że współpraca ze Świątek nie ułożyła się tak, jak oczekiwały tego obie strony.