Rok 2026 rozpoczął się dla Huberta Hurkacza bardzo dobrze. Polak w rozgrywkach United Cup pokonał m.in. Alexandra Zvereva, Taylora Fritza i Stana Wawrinkę, walnie przyczyniając się do pierwszego w historii trofeum dla reprezentacji Polski. Po 29-latku widać było głód gry, której z powodu kontuzji nie uświadczył przez niemalże pół roku. Niestety wszystko legło w gruzach od momentu porażki w drugiej rundzie Australian Open. Polak nie był w stanie wygrać pięć kolejnych spotkań z rzędu, wobec czego zdecydował się na zdecydowany ruch wstecz, jakim była decyzja o starcie w turnieju rangi Challenger.
Wrocławianin zdecydował się na start w drugiej edycji turnieju Copa Cap Cana ATP 175 Challenger. Z racji rozstawienia z numerem 4, Hurkacz mógł liczyć na wolny los w pierwszej rundzie. W drugiej przyszło mu się zmierzyć z Mattią Belluccim. Obydwaj tenisiści nie mieli okazji rywalizować ze sobą w przeszłości.
Spotkanie rozpoczęło się od zachowawczej gry z obydwu stron. Reprezentant Polski pewnie wygrał pierwszego gema przy swoim podaniu, na co tym samym odpowiedział mu jego rywal. W trzecim gemie Włoch przycisnął do ściany Polaka i zdołał go przełamać, jednakże nasz tenisista szybko się zrehabilitował, wyrównując wynik w tym secie (2:2). W kolejnym gemie passa przełamań została podtrzymana. 24-latek wykorzystał drugą okazję do tego, by odebrać serwis Hurkaczowi, a po chwili wyciągnął wnioski z poprzedniego gema serwisowego w swoim wykonaniu i nie pozwolił Polakowi na odrobienie strat, wygrywając go do zera.
Niestety ewidentnie trafiony Polak nie był w stanie podnieść się w tej partii, co skrzętnie wykorzystał jego niżej notowany w rankingu ATP rywal. Kolejne przełamanie dało mu gema serwisowego na wagę zwycięstwa w premierowej odsłonie, z czego skorzystał, ponownie nie pozwalając naszemu rodakowi na zdobycie choćby jednego punktu - 2:6.
Zobacz też: Świątek wciąż nie potrafi pokonać swojej największej rywalki
Zimny prysznic, jaki na Dominikanie zgotował Hubertowi Hurkaczowi Mattia Bellucci, na początku drugiego seta nie podziałał na Polaka, choć ten wyszedł z niemałych opresji w pierwszym gemie. Włoch prowadził już 0:40, lecz 29-latek uratował gema serwisowego. Młodszy rywal nie miał problemu ze swoim podaniem, a w trzecim gemie skorzystał z drugiego break pointa i po raz pierwszy w tym secie odebrał serwis Wrocławianinowi.
Gdy wydawało się, że Włoch ruszy po zwycięstwo, podobnie jak w secie pierwszym, niespodziewane odrodzenie Hurkacza przyszło w gemie numer sześć, którego wygrał bez straty punktu. Taka sama historia wydarzyła się w kolejnym gemie (4:3), lecz Bellucci nie pozwolił na zbytnie rozpędzenie się Polakowi, doprowadzając do remisu. W dziewiątym gemie Polak nie zdołał wykorzystać dwóch piłek na objęcie prowadzenia, natomiast z powodzeniem drugiego break pointa na wagę przełamania. 24-latek przy swoim serwisie był już niemal bezbłędny, eliminując tym samym Huberta Hurkacza z turnieju na Dominikanie.
Tym samym fatalna passa Wrocławianina przedłużyła się do sześciu spotkań bez zwycięstwa. Najbliższym startem w kalendarzu Hurkacza jest Miami Open, które rozpocznie się 15 marca.