Po meczach trzeciej rundy w Indian Wells z Marią Sakkari oraz czwartej z Karoliną Muchową mogliśmy wierzyć, że Iga Świątek zmierza w lepszym kierunku. Polka w efektowny sposób zrewanżowała się Greczynce za niedawne niepowodzenie w Dosze, a rozgromienie Czeszki, mistrzyni z Kataru, 6:2, 6:0 musiało na wszystkich zrobić wrażenie.
Problem w tym, że Iga Świątek w ćwierćfinale z Eliną Switoliną prawie w ogóle nie przypominała tej tenisistki, która w ostatnich dniach powoli łapała w Kalifornii wiatr w żagle. Był właściwie tylko jeden moment w spotkaniu z Ukrainką, gdy Polka zaprezentowała się równie dobrze, jak w ostatnich meczach - w drugim secie, gdy odskoczyła z 1:1 na 4:1. Dlaczego to trwało tak krótko?
Być może odpowiedź na to pytanie leży m.in. w niekorzystnej serii naszej tenisistki z rywalkami z absolutnej czołówki. Tym razem Świątek mierzyła się z dziewiątą na świecie Switoliną, która jednocześnie w rankingu WTA Race, obejmującym wyniki wyłącznie z tego sezonu, jest jeszcze wyżej - czwarta. Polka przestała wygrywać z największymi przeciwniczkami. Właśnie ma na koncie serię pięciu przegranych spotkań z przedstawicielkami top 10, choć sama od lat również należy do tego grona.
Iga Świątek przegrywała ostatnio:
Ostatni wygrany pojedynek z przedstawicielką "10"? Z Madison Keys w listopadzie 2025 w pierwszym meczu grupowym Turnieju Mistrzyń w Rijadzie. Problem w tym, że Amerykanka nie prezentowała się jak zawodniczka ze ścisłej czołówki, wróciła wtedy do gry po dłuższej przerwie, drugą część sezonu miała wyraźnie słabszą, nadal nie może nawiązać do sukcesów z początku poprzedniego roku, nie obroniła wielu punktów i dziś jest już 15. na świecie.
Idźmy dalej - Iga Świątek uległa przed WTA Finals Jasmine Paolini w ćwierćfinale w Wuhanie 1:6, 2:6, Amandzie Anisimowej w ćwierćfinale US Open 4:6, 3:6 oraz zwyciężyła w finale w Cincinnati z Paolini (7:5, 6:4) oraz w półfinale z Rybakiną 7:5, 6:3.
Przed Wimbledonem w Bad Homburg przegrała mecz finałowy z Pegulą 4:6, 5:7, wygrała tam półfinałowy pojedynek z Paolini 6:1, 6:3, uległa Arynie Sabalence w półfinale Roland Garros 6:7, 6:4, 0:6, Coco Gauff w walce o finał w Madrycie 1:6, 1:6 oraz pokonała w ćwierćfinale w stolicy Hiszpanii Keys 0:6, 6:3, 6:2.
Na ostatnich 15 spotkań z rywalkami z top 10 Iga Świątek odniosła tylko pięć zwycięstw. W najlepszym sezonie 2022 mogła pochwalić się bilansem 15-2. Dziś do takich wyników jej bardzo daleko. Co może dodatkowo martwić, Polka nie przegrywa jedynie z Sabalenką czy z Gauff, ale z większością zawodniczek, które są jej najbliżej w rankingu.
W trakcie pomeczowego wywiadu na korcie Elina Switolina wyraźnie dała do zrozumienia, co stanowiło jej zdaniem klucz do zwycięstwa w ćwierćfinale nad Igą Świątek. - Jestem ekstremalnie szczęśliwa. To był naprawdę trudny mecz. Iga zawsze stawia bardzo mocne warunki. Muszę zmusić się do ogromnego wysiłku, gdy mierzę się z nią. Jestem bardzo zadowolona, jak mentalnie wytrzymałam rywalizację w trzecim secie. Starałam się przeanalizować, co robiłam źle w naszych ostatnich spotkaniach. Mentalnie czułam się silna.
Strona mentalna miała spore znaczenie. Ukrainka do końca pozostawała spokojna, Polka kilka razy w tym spotkaniu wyładowała swoją frustrację. Dawniej przeciwniczki obawiały się występów przeciwko Polce, dziś wychodząc na kort wierzą, że mogą wygrać. Tyczy się to nawet tych, które seryjnie z Igą przegrywały. Ze Switoliną Świątek triumfowała trzy razy z rzędu, by zaliczyć właśnie niepowodzenie w Indian Wells. Z Gauff miała najpierw serię siedmiu, a potem czterech zwycięstw. A dziś? Czterech przegranych. Z największymi rywalkami nasza zawodniczka nie wygląda tak pewnie na polu mentalnym, jak wcześniej.
Czytaj także: Dramat Rakowa we Florencji
Być może Iga Świątek nie zwraca uwagi, jakie miejsce w rankingu zajmuje jej najbliższa przeciwniczka, ale nie da się ukryć, że jej bilans z czołówką od co najmniej rozgrywanego w maju 2025 turnieju w Madrycie nie wygląda dobrze. Bez poprawy na tym polu ciężko będzie o największe sukcesy, bo zwykle na drodze Polki musi stanąć w drabince tenisistka, która jest sklasyfikowana w top 10.
Analizując zestawienie WTA trzeba też zauważyć, że nocne rezultaty w Indian Wells mają swoje konsekwencje w kontekście aktualizacji rankingu. W najbliższy poniedziałek drugą rakietą świata pierwszy raz w karierze zostanie Jelena Rybakina (aktualnie ma 7523 punkty). To dlatego, że pokonała w walce o półfinał Jessicę Pegulę, a Iga Świątek (7413) odpadając w ćwierćfinale nie obroni 175 "oczek" wywalczonych w zeszłorocznej edycji zawodów w Kalifornii.
Polka będzie więc trzecia, co samo w sobie nie ma większego znaczenia. Stanowi jednak kolejny dowód, jak rywalki naciskają zarówno na korcie, jak i w tabeli. Nadzieja w tym, że rozgrywki na najwyższym szczeblu umożliwiają bardzo szybką rehabilitację. Już od wtorku w Miami ruszy kolejny turniej kategorii WTA 1000. Miejmy nadzieję, że nasza mistrzyni zaprezentuje się stabilniej, a gdy przyjdzie mierzyć się z najgroźniejszymi rywalkami, pokaże swoje najlepsze oblicze. Przerwanie niekorzystnej serii nader potrzebne.