2:6, 6:4, 6:3 - takim wynikiem zakończył się finał WTA 1000 w Indian Wells w 2025 roku. Wówczas Mirra Andriejewa pokonała Arynę Sabalenkę. W tym roku tytułu nie obroni. Rosjanka sensacyjnie odpadła już w trzeciej rundzie z Kateriną Siniakovą. Jednak to nie o porażce mówi się najwięcej, a o zachowaniu młodej tenisistki w trakcie meczu, kiedy to rzucała rakietą i kłóciła się z sędzią, a przede wszystkim o słowach, które wypowiedziała, opuszczając kort. - Piep***ć was, was wszystkich - rzuciła, co zarejestrowały kamery.
"Od kilku miesięcy bardzo źle ogląda się to, co na korcie wyprawia Mirra Andriejewa. I nie chodzi o sam tenis, ale o autodestrukcyjne, pełne złości i frustracji zachowania. Prosi się tam o szybką interwencję, bo to są naprawdę niepokojące obrazki" - pisał Maciej Łuczak na X. I wydaje się, że do podobnych wniosków doszła też sama zainteresowana. - Oczywiście, po przegranym meczu targało mną wiele emocji. Ale nie jestem dumna z tego, jak sobie z nimi poradziłam. Nie jestem dumna z tego, co zrobiłam - mówiła na konferencji prasowej, cytowana przez puntodebreak.com.
- To coś, nad czym naprawdę muszę wkrótce popracować. Nie wiem kiedy, ale nie w odległej przyszłości, a gdy tylko będę miała okazję. Mam nadzieję, że będę w stanie to zrobić i poprawię się również w tym aspekcie - dodawała. Jak stwierdziła, postara się zainspirować Sereną Williams. Dlaczego akurat tą tenisistką? - Nigdy nie widziałam, żeby była zła bądź też, by źle reagowała na porażki. Pamiętam nawet jej przegrane finały Wielkiego Szlema, zawsze się uśmiechała i cieszyła, że jej przeciwniczka zdobyła tytuł. Może ja też spróbuję się tego nauczyć. Zobaczymy, jak to będzie - podkreślała.
Zobacz też: Mikaela Shiffrin zareagowała na zwycięstwo Igi Świątek w Indian Wells.
A jak Andriejewa wytłumaczyła się z samych skandalicznych słów, które skierowała w stronę widowni? Czy faktycznie to kibice byli adresatami jej obelg? - Były one skierowane do mnie, do wszystkich w ogóle. Po porażkach strasznie się wściekam, więc czasami mówię sobie takie rzeczy. Najpierw do siebie, oczywiście, ale potem po prostu wybuchła złość, mnóstwo emocji. To nie było skierowane do nikogo - mówiła nieco zawile. Zapewniała jednak, że nie chciała tymi słowami nikogo obrazić.
To nie pierwszy raz, gdy młodej Rosjance puszczają nerwy i pewnie nie ostatni. Ma spory problem z panowaniem nad emocjami, które także wpływają na jej grę. Krzyki i rzucanie rakietą stają się w trakcie jej meczów coraz częstsze. I choć odpadła z rywalizacji singlowej w Kalifornii, to swojego startu w Indian Wells nie kończy. Walczy jeszcze o tytuł deblowy. Jej partnerką jest Victoria Mboko. Panie awansowały już do ćwierćfinału.