Starcie Rybakiny z Kostiuk było ostatnim meczem III rundy, jakie zostało do rozegrania. Za to jednym ze zdecydowanie najciekawszych na papierze. Kostiuk bardzo mocno zaczęła ten rok, dochodząc do finału w Brisbane (porażka z Aryną Sabalenką). Potem jednak przeżyła dramat podczas Australian Open. Zerwała więzadło w kostce, a grając z kontuzją nie była w stanie pokonać Francuzki Elsy Jacquemot w I rundzie. Dochodziła do siebie ponad miesiąc i Indian Wells to dla niej pierwszy turniej właśnie od czasu australijskiego Wielkiego Szlema. Zaczęła go świetnie, Taylor Townsend nie miała z nią szans w II rundzie (6:3, 6:2).
Za to Rybakina chciała się w USA nieco odkuć po niezbyt udanej grze na Bliskim Wschodzie. Mistrzyni Australian Open przegrała z Victorią Mboko w Dosze, a w Dubaju musiała skreczować w starciu z Antonią Ruzić. Dlatego też turniej w Indian Wells jawił się dla niej jako okazja, by przypomnieć wszystkim, dlaczego to ona wygrała tegoroczne Australian Open.
Już w pierwszym secie nie zabrakło emocji. Gdy Kostiuk przełamała Rybakinę i to dość szybko, bo na 2:1, to Kazaszka niemal z miejsca jej się zrewanżowała, doprowadzając do remisu. Jelena wygrała w tej partii ciut więcej punktów zarówno po pierwszym, jak i po drugim serwisie, ale to ona częściej musiała bronić breakpointów. Różnica polegała na tym, że poza tym jednym w trzecim gemie, czyniła to skutecznie. Za to Ukrainka musiała się zmagać z dwoma takowymi i nie wybroniła się ani razu. Kosztowało ją to porażkę w tym secie 4:6, bo to drugie przełamanie nadeszło właśnie wtedy, gdy serwowała, by pozostać w pierwszej partii. Rybakina udanie poszła do siatki przy setbolu i znalazła się krok bliżej sukcesu.
Drugi set zaczął się dość nietypowo, bo od aż trzech przełamań. Serwis mistrzyni Australian Open stał w tym spotkaniu na zaskakująco niskim poziomie, a Kostiuk dobrze to wykorzystywała. Sama co prawda dała się przełamać, a przy stanie 2:1 broniła kolejnych dwóch breakpointów. Jednak tym razem zrobiła to skutecznie i w końcu ocaliła wypracowaną przewagę.
Jednak tylko tymczasowo. Rybakina w końcu ustabilizowała serwis, a co więcej, znów przycisnęła Kostiuk przy jej podaniu. Agresywniejsza, skuteczniejsza gra sprawiła, że Kazaszka od stanu 2:4 wygrała trzy gemy z rzędu i znalazła się w bliźniaczej sytuacji do tego z pierwszego seta. Czyli prowadziła 5:4, a Ukrainka serwowała, tylko tym razem, by pozostać w meczu. Skończyło się jednak tak samo. Rybakina straszliwie strzelała returnami, a gdy Kostiuk w ogóle udawało się nawiązać wymianę, to wygrała takową tylko jedną. Niezwykle precyzyjny forhend po krosie Kazaszki zakończył ten mecz wynikiem 6:4, 6:4. Rybakina w 1/8 finału zmierzy się z pogromczynią Madison Keys, czyli Brytyjką Sonay Kartal.