Analiza

Mecz roku Igi Świątek! Za taką Polką tęskniliśmy

Aż chciałoby się już ogłosić, że Iga Świątek wróciła do raju. Ale na razie poprzestańmy na tym, że w tenisowym raju - jak tytułuje się kalifornijskie Indian Wells - Polka właśnie zagrała swój najlepszy mecz w 2026 roku. Patrząc, jak Świątek pokonuje Marię Sakkari 6:3, 6:2 po prostu się cieszyliśmy, bo widzieliśmy, jak ona cieszy się tenisem. A to już coś.
Iga Świątek
screen z Canal+

Miesiąc temu Iga Świątek przegrała z Marią Sakkari 6:2, 4:6, 5:7 w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dosze. Teraz, w trzeciej rundzie tysięcznika w Indian Wells, wiceliderka światowego rankingu nie dała Greczynce szans, mimo że ta grała naprawdę dobry mecz. Ale Świątek weszła na poziom, na jakim dawno jej nie widzieliśmy. Wreszcie!

Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

Po 12 minutach twardej walki było 0:2. Pierwszego gema Polka przegrała na przewagi przy swoim serwisie. Greczynka wykorzystała wówczas czwartą szansę na przełamanie. W drugim gemie Świątek miała dwie szanse na przełamanie powrotne, ale finalnie znów górą była Sakkari.

Tenisistka zajmująca 34. miejsce w rankingu WTA mogła wtedy w oczach wielu fanów Polki wyglądać jak w 2021 roku, gdy jako jedna z największych gwiazd cyklu we wszystkich trzech meczach ze Świątek była górą. Ale ważne, że w oczach samej Świątek tym razem był ogień nie do ugaszenia. Nawet przez pewną siebie przeciwniczkę.

Świątek cieszyła się tenisem. Po prostu

Nasza tenisistka była jeszcze pewniejsza. Świątek wyglądała, jakby była przekonana, że wszystko ma w swoich rękach. Wreszcie, jak w najlepszych chwilach swojej kariery, umiała na dobre odpowiadać jeszcze lepszym. Była energetyczna, skoncentrowana, swobodna. Co by się nie działo, pozostawała niezachwiana w realizowaniu swojej strategii. I w końcu znów wyglądała tak, jakby tenis sprawiał jej frajdę.

W 2021 roku bilans starć Świątek z Sakkari był dla Polki fatalny. Greczynka wygrała z nią wszystkie trzy mecze. Wszystkie bez straty seta. Szczególnie bolesne było 4:6, 4:6 w ćwierćfinale Roland Garros, gdzie Świątek broniła tytułu wywalczonego w 2020 roku. Choć kibice pewnie najbardziej zapamiętali 2:6, 4:6 z pierwszych WTA Finals w karierze Polki. W końcówce tamtego meczu w meksykańskiej Guadalajarze nasza wówczas zaledwie 20-latka pękła emocjonalnie. Przez chwilę wydawało się nawet, że nie będzie w stanie dograć meczu, bo przed ostatnim punktem odwróciła się tyłem do kortu i płakała podczas sędziowskich nawoływań, by wróciła do gry.

Żadną przesadą nie będzie stwierdzenie, że po wydarzeniach z 2021 roku Sakkari jawiła się jako zmora Świątek. Ale między 2022 a 2024 roku cztery kolejne pojedynki między tymi paniami pewnie wygrała Polka. Też bez straty seta. A dwa z nich miały miejsce w finałach w Indian Wells.

Świątek się zdenerwowała. Ale tylko raz

Mimo to tym razem daleko było nam do spokoju, że w jednym ze swoich ulubionych turniejów Światek znów pokona tę rywalkę. Przecież Doha to też jedno z najlepszych miejsc dla Igi w całym kalendarzu WTA. Przecież i tam w niedalekiej przeszłości Świątek nie dała Sakkari szans (w drugiej rundzie w ubiegłym roku i w półfinale w roku 2022). A jednak niespełna miesiąc temu w meczu z Greczynką wróciły demony Polki.

Niepewny, rozchwiany serwis i generalnie cała gra właśnie taka – niestabilna, falująca. To widzieliśmy 12 lutego w Dosze. Tym milej po tamtym dwuipółgodzinnym cierpieniu było teraz popatrzeć na prawie półtorej godziny najlepszego meczu Igi od dawna.

  • 69 proc. trafionego pierwszego serwisu
  • 63 proc. wygranych punktów po pierwszym serwisie
  • 63 proc. wygranych punktów po drugim serwisie
  • 14 uderzeń kończących i tylko 11 niewymuszonych błędów

Tych kilka statystyk pokazuje, jak dobry mecz zagrała Świątek. Sakkari też była dobra – na dowód podkreślmy, że miała 15 winnerów i zaledwie 10 niewymuszonych pomyłek – ale niewiele mogła zdziałać. Przegrała wyraźnie, w wygranych punktach było aż 72:50 dla Polki.

Tak naprawdę Greczynka mimo dobrej postawy miała w tym meczu tylko krótkie momenty radości. Pierwszy, gdy prowadziła 2:0. Drugi, gdy z 3:6, 0:2 i 15:40 zdołała wyjść na 3:6, 2:2.

W tamtym momencie Świątek się zdenerwowała. Widzieliśmy, jak wzrusza ramionami i mówi coś w kierunku swojego sztabu. Ale od razu po zmarnowanej szansie na odjazd i po przegraniu gema serwisowego się pozbierała. Najpierw na przewagi wydarła rywalce gema na 6:3, 3:2 przy jej serwisie. A później wygrała wszystko już do końca.

Ta reakcja Świątek mówi więcej niż tysiąc słów

Po tym meczu trzeba podkreślić jedno. Mowa ciała Igi Świątek zaniepokoiła nas na chwilę w najtrudniejszym momencie, ale generalnie dawno nie widzieliśmy Polki tak pewnej swego, swobodnej i luźnej. To miła odmiana, bo w końcówce poprzedniego sezonu i na początku tego roku często oglądaliśmy naszą tenisistkę spiętą, zblokowaną.

Przyjemnie było widzieć też dużo lepszy serwis Świątek niż ostatnio i jeszcze lepszy return. A bardzo przyjemnie było posłuchać tego, co i jak mówiła po meczu. – O, super! – stwierdziła z uśmiechem na ustach, gdy od komentatorki Canal+ Joanny Sakowicz-Kosteckiej dowiedziała się, że o ćwierćfinał w Indian Wells zagra z Karoliną Muchovą. – Bardzo się cieszę, bo to jest moja ulubiona zawodniczka do oglądania – dodała Świątek.

Kwestią drugoplanową dla Igi było to, że Czeszka jest w tej chwili w fantastycznej dyspozycji. Świątek oczywiście zauważyła, że Muchova dopiero co wygrała turniej w Dosze. Ale zapewniła: „Będę gotowa".

Cóż, Muchova jest niepokonana od półtora miesiąca. Trzynasta obecnie tenisistka rankingu WTA ma serię ośmiu zwycięstw z rzędu. Naprawdę dobrze się składa, że to z nią teraz zmierzy się Świątek. I wcale nie dlatego, że w przeszłości wygrała aż cztery z pięciu meczów z tą rywalką, choć dobry bilans na pewno może wzmocnić morale. Ale najważniejsze jest, że taki mecz, z przeciwniczką będącą w takim gazie, może dać Polce potwierdzenie, że wróciła. Do tenisowego raju. Czytaj: tam, gdzie jej miejsce. Czytaj: do swojego grania. Czytaj: do cieszenia się tym, co robi. Za tym wszystkim tęsknimy my, a z pewnością jeszcze bardziej tęskni Iga Świątek.

Więcej o: