Niemal miesiąc temu wiceliderka kobiecego tenisa Iga Świątek zmierzyła się z Marią Sakkari w ćwierćfinale turnieju kategorii 1000 w Dosze. Polka przegrała wtedy niespodziewanie z Greczynką 6:2, 4:6, 5:7. Niespodziewanie, bo Sakkari jest obecnie poza top 10 w rankingu WTA (34.), a poprzednie cztery mecze między nimi kończyły się wygraną naszej tenisistki.
W nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego Świątek rywalizowała z Sakkari w trzeciej rundzie w Indian Wells. Początek nie był udany dla Polki, po długim otwierającym gemie została przełamana. Obroniła trzy break pointy, ale czwartego nie dała rady. Dobrze serwowała, ale Sakkari jeszcze lepiej returnowała. Greczynka imponowała w obronie - jak w tej akcji, gdy tylko przystawiła rakietę, ale instynktownie zdołała się uratować po ataku Polki.
Nasza tenisistka chciała za wszelką cenę zdominować rywalkę, ale zbyt często psuła. Podejmowała też złe decyzje o momencie udania się pod siatkę, przez co już na starcie dwa razy została minięta. Zrobiło się 2:0 dla Greczynki, ale wtedy Polka świetnie zareagowała. Nieco zwolniła, poprawiła też celownik. Za moment wygrała trzy gemy z rzędu. Przełamała Sakkari do zera, pilnując precyzji uderzeń, grając bezpieczniej, a nadal agresywnie. Jedno z zagrań Igi nabrało w pewnym momencie takiego kształtu, że Greczynka nie zdołała nawet trafić rakietą w piłkę. Na koniec wygrywający punkt z returnu, po którym komentująca w Canal+ Sport Joanna Sakowicz-Kostecka krzyknęła: "Znakomicie"!
Od tego momentu Iga Świątek rządziła w pierwszym secie - w swoich trzech kolejnych gemach serwisowych przegrała tylko jeden punkt. Maria Sakkari miała zaś coraz większe kłopoty, bo Polka naciskała ją na returnie, wchodząc głębiej w kort przy drugim podaniu. A nawet, gdy to Greczynce udało się przejąć inicjatywę, częściej popełniała błędy i zaczynała się irytować, rozkładać ręce. W efekcie znów straciła serwis, a druga rakieta świata "domknęła" seta wynikiem 6:3. - Cały czas obóz Sakkari udziela jej rad, po prawie każdej piłce. Mam wrażenie, że "przemotywowali" ją trochę. Z kolei obóz Igi spokojniejszy - zauważył komentujący Bartosz Ignacik.
Wydawało się, że Iga Świątek pójdzie za ciosem, bo drugiego seta zaczęła od 2:0. Miała także trzy szanse na podwójne przełamanie, ale wówczas Maria Sakkari jeszcze podniosła się. Zaczęła operować szybciej, do tego zaskakiwać Polkę. Najpierw skrótem, potem kilkoma potężnymi forhendami. W efekcie Greczynka szybko wyrównała na 2:2, ale znów straciła serwis. - Rewelacyjna odpowiedź Igi na ostatnie dwa gemy Marii - podkreślali komentatorzy Canal+ Sport. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa doczekała się przełamania po popisowej wymianie: agresywny skrót, odpowiednia głębokość uderzeń, na koniec winner z bekhendu po linii. - Jazda! - krzyknęła Polka w swoim stylu.
Wydaje się, że piąty gem okazał się kluczowy w drugiej partii. Świątek od tamtego momentu grała jeszcze swobodniej, a Sakkari popełniała liczne błędy. Greczynka za wszelką cenę chciała ponownie odrobić stratę, ale spieszyła się i nie kontrolowała swoich uderzeń. Piłki wylatywały na aut, a po drugiej stronie siatki spokojnie grająca Polka korzystała na tym. Przy swoim podaniu Iga Świątek dokończyła dzieła, zwyciężając 6:3, 6:2 w 86 minut.
To jedno z lepszych spotkań Świątek w tym roku. Cieszy, że po słabszym początku meczu świetnie zareagowała, a gdy w drugim secie Sakkari przycisnęła, potrafiła ją zatrzymać. Polka grała z większą cierpliwością, a jednocześnie próbowała ponownie nowych rozwiązań - skrót, akcje przy siatce. Nie zawsze dawało jej to punkty, ale widać, że stara się zmieniać swój tenis. Decyduje się na rzadziej stosowane wcześniej rozwiązania - nie tylko przy korzystnym wyniku, ale i w chwili zagrożenia.
Po tym zwycięstwie nasza tenisistka zmierzy się w czwartej rundzie w Kalifornii z Czeszką Karoliną Muchową (13. WTA), która pokonała w trzeciej rundzie Chorwatkę Antonię Ruzic (57.) 6:0, 6:3. Czeszka triumfowała ostatnio w Dosze, a następnie wycofała się z imprezy w Dubaju. Świątek wygrała z Muchową do tej pory cztery z pięciu spotkań. Transmisje z zawodów w Indian Wells w Canal+ Sport, relacje w Sport.pl.