Analiza

Świątek przegrywała już 1:5. Szalona pogoń na start Indian Wells

Dominik Senkowski
Iga Świątek pokonała Kaylę Day 6:0, 7:6 w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Polka w drugim secie przegrywała już 1:5, ale zaliczyła świetny powrót. Jej kolejną rywalką będzie Greczynka Maria Sakkari, z którą niedawno przegrała w Dosze.
TENNIS-DOHA/
Fot. REUTERS/Mohammed Salem

Iga Świątek wróciła do rywalizacji po trzytygodniowej przerwie. Ostatni mecz rozegrała 12 lutego, gdy przegrała w ćwierćfinale w Dosze. Następnie wycofała się z Dubaju, by odpocząć i potrenować w spokoju. Powrót do damskiego touru nastąpił w Indian Wells, gdzie Polka w sobotę zmierzyła się w drugiej rundzie (w pierwszej miała tzw. „wolny los" z racji rozstawienia) z Amerykanką Kaylą Day, która pokonała wcześniej Brytyjkę Francescę Jones 6:3, 6:1.

Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną"

Świątek dobrze zaczęła mecz z Day, choć pierwszy gem przy jej podaniu był trochę nerwowy. Popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, musiała dostosować się do warunków, jakie panują w Kalifornii. Wiatr od kilku dni przeszkadza tenisistkom, zwłaszcza w podrzucie piłki przy serwisie. - Myślę, że chwilę czasu potrwa przyzwyczajanie się Igi do rywalizacji w warunkach turniejowych, do kortu, do leworęcznej rywalki - wskazała komentująca w Canal+ Sport Joanna Sakowicz-Kostecka.

Za szybko dla Day

To przyzwyczajenie się trwało dosłownie moment. Po 11 minutach Świątek prowadziła już 3:0. Grała bardzo spokojnie, a jednocześnie płynnie. Kapitalnie returnowała po serwisie Kayli Day. Na koniec gema jeden z returnów dał jej bezpośrednio zdobyty punkt i pierwsze przełamanie. Za moment było już 4:0 dla faworytki, która w trakcie seta poprawiła podanie, a w wymianach grała zbyt szybko dla Amerykanki. Ta jest obecnie sklasyfikowana na 187. pozycji na świecie, rzadko ma okazję mierzyć się z takimi gwiazdami kobiecego tenisa, jak Iga Świątek. Jak tylko Polka wrzucała wyższy bieg, widać było, że tempo wymian pozostawało dla Amerykanki zabójcze.

Piąty gem był nieoczekiwanie bardziej zacięty. Wiceliderka rankingu popełniła kolejny podwójny błąd serwisowy, a Day próbowała ją przycisnąć. Stąd efektowny wolej, potem głębokie returny pod nogi Świątek. Reprezentantka gospodarzy w nagrodę doczekała się trzech break pointów, ale nie zdołała ich zamienić na gema. W kluczowym momencie nasza tenisistka uderzała mądrze taktycznie, unikała błędów i zdobywała punkty bez pośpiechu. - Ładnie Iga dziś konstruuje akcje. Nie sili się na szybkie rozwiązania. Chce przyspieszyć wtedy, gdy widzi optymalny moment - wskazała Sakowicz-Kostecka.

Day nie zdołała przełamać faworytki, a na koniec seta popełniła podwójny błąd serwisowy. Wyglądała na rozczarowaną swoją postawą i przebiegiem meczu. Dominacja Świątek była wyraźna - pierwsza partia trwała zaledwie 27 minut.

Świątek przegrywała już 1:5

Drugi set wyglądał zupełnie inaczej - Day zaczęła od odebrania serwisu Świątek. Grała odważniej, starała się przejmować inicjatywę. Wyszła na 1:0, kibice na trybunach wstali z miejsc, gratulując jej pierwszego wygranego gema. Po chwili Amerykanka prowadziła już 2:0. Uśmiechnęła się, jakby poczuła ulgę, że otworzyła wynik w tym spotkaniu. Można było się niepokoić, bo to kolejny w ostatnim czasie pojedynek Polki, w którym po triumfie w pierwszej partii, w drugiej obniża poziom gry. Podobnie było m.in. w tegorocznym United Cup z Belinda Bencic czy w Australian Open z Anną Kalińską.

Czytaj także: Ale walka o Ekstraklasę!

Day w pewnym momencie wygrała dziewięć punktów z rzędu. Miała trzy break pointy na 3:0 z podwójnym przełamaniem. Wtedy jednak Iga Świątek podkręciła tempo, doszła na 1:2. Ale nie odrobiła wszystkich strat, bo rywalka potrafiła wyrzucić szybko z pamięci niewykorzystane szanse. Amerykanka w trakcie spotkania zaczęła świetnie serwować i odskoczyła na 3:1. - Coraz luźniejszą rękę ma Amerykanka. Trema, jaką widzieliśmy u niej na początku spotkania, ustępuje - zauważył komentujący Bartosz Ignacik.

Co nie udało się Day przed momentem, dokonało się teraz. Kolejny raz Polka broniła się przy stanie 0:40, znów psuła, znów popełniła podwójny błąd serwisowy. W drugiej partii jakość gry naszej tenisistki wyraźnie spadła. Miała też problem z utrzymaniem się na nogach - Jakby coś było nie tak z jej obuwiem - wskazywał komentator. Podbudowana Kayla Day szła, jak po swoje. Efektownie minęła stojącą przy siatce Igę Świątek, prowadząc już 4:1 z podwójnym przełamaniem. Konsekwentnie atakowała w trakcie wymian czy drugie podanie Igi.

Amerykańska tenisistka prowadziła już 5:1, gdy nagle nastąpił zwrot, a druga rakieta świata wróciła do lepszej gry. Wciąż zdarzyły jej się podwójne błędy przy serwisie, popsute forhendy, złe decyzje, ale częściej oglądaliśmy tę wersję Igi Świątek z pierwszego seta - spokojną, agresywną, ale bez podejmowania zbędnego ryzyka. Jednocześnie Kayla Day częściej gubiła się, jej uderzenia traciły na płynności - jakby czuła, że wymyka jej się szansa na wygranie seta z taką przeciwniczką. Wymowna okazała się przedostatnia akcja dziesiątego gema, gdy Świątek zdobyła punkt po bardzo długiej wymianie. Komentatorzy znów chwalili ją za cierpliwość: "Brawa dla Igi, bez nerwowych ruchów, konsekwencja w grze!"

Polka doprowadziła do 5:5, a o losach partii zadecydował tie-break. W nim Amerykanka nie wytrzymała, a wiceliderka rankingu WTA zagrała koncert. Mogła cieszyć się z efektownego odrobienia strat i awansu do kolejnej rundy w Kalifornii. Drugi set trwał aż 70 minut, a Świątek walczyła nie tylko z rywalką, ale i własnymi słabościami. 

W trzeciej rundzie w Indian Wells rywalką Igi Świątek będzie Greczynka Maria Sakkari (34. WTA), która pokonała występującą z "dziką kartą" Austriaczkę Lilli Tagger (119. WTA) 7:5, 6:0. Sakkari pokonała niedawno Świątek w Dosze 2:6, 6:4, 7:5. Transmisje z zawodów w Kalifornii na antenie Canal+ Sport, relacje w Sport.pl.

Dominik Senkowski
Więcej o: