Sabalenka zaczęła Indian Wells. Faworytki miały kłopoty

Udana noc (polskiego czasu) faworytek podczas Indian Wells! Swoje mecze II rundy rozegrały już m.in. Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy Amanda Anisimova. Każda z nich wygrała, a liderka światowego rankingu WTA nie napotkała większych kłopotów. W przeciwieństwie do Anisimovej i Gauff, które awans kosztował więcej sił, niż by chciały. Zobaczyliśmy także udany powrót do gry w wykonaniu Naomi Osaki.
Aryna Sabalenka w Indian Wells
fot. Screen: Canal+ Sport

Dla Aryny Sabalenki występ w Indian Wells to pierwszy od Australian Open, gdzie doszła do finału. Liderka rankingu WTA zrobiła sobie dłuższą przerwę i ominęła całą wizytę na Bliskim Wschodzie (WTA 1000 w Dosze i Dubaju). Mimo to nudno u niej w tym czasie nie było, bo zdążyła się na przykład zaręczyć ze swoim partnerem Georgiosem Frangulisem. Z pierścionkiem na dłoni udała się do Kalifornii, a w II rundzie (w I miała wolny los) trafiła na Japonkę Himeno Sakatsume, 136. zawodniczkę światowego rankingu.

Zobacz wideo Iran zapłaci za wycofanie się z mundialu. Ekspert tłumaczy

Sabalenka spokojnie i bez kłopotów

Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami Sabalenka nie miała z nią większych problemów. Nie było to, co prawda szybciutkie 6:0, 6:0, bo Sakatsume jednak łącznie sześć gemów wygrała. Jednak ani razu nie była też bliska wygrania seta. Białorusinka przełamała ją już w pierwszym gemie meczu, a potem bez "turbulencji" zwyciężyła pierwszą partię 6:4. W drugiej poszło jeszcze łatwiej, bo liderka rankingu przełamała dwukrotnie. Jej rywalka nie miała nawet ani jednej szansy, by to odrobić. Ostatecznie Sabalenka triumfowała 6:4, 6:2 w 72 minuty i już może myśleć o III rundzie, gdzie czeka już Rumunka Jaqueline Cristian.

Wielkie męki Coco Gauff. Już było 2:5 w drugim secie

Trochę bardziej namęczyć musiała się Coco Gauff. To na razie nie jest sezon Amerykanki. W Australian Open i Dubaju przegrywała z Ukrainką Eliną Switoliną, zaś w Dosze wręcz upokorzyła ją już w pierwszym meczu Włoszka Elisabetta Cocciaretto. Na własną ziemię Gauff wróciła więc głodna sukcesu, jednak już Kamiłła Rachimowa z Uzbekistanu pokazała jej, że lekko nie będzie. Wszak, o ile pierwszego seta Amerykanka wygrała dość pewnie 6:3, tak drugi okazał się koszmarem.

Ta jedna partia trwała dłużej niż cały mecz Sabalenki (75 minut). Gauff przegrywała w niej z 88. rakietą świata już 2:5 i to ze stratą podwójnego przełamania. Rachimowa nie potrafiła jednak postawić kropki nad "i". Dwukrotnie serwowała na seta i dwa razy Coco się wyratowała. Mimo bronienia jednego setbola. Zaś gdy zawodniczka z Uzbekistanu raz jeszcze przełamała Gauff, tym razem na 6:5, ta... znów odrobiła. Serwis nie był w tym secie przywilejem. W tie-breaku Amerykanka wygrała 7:5, a co za tym idzie cały mecz 6:3, 7:6(5), ale męczyła się równo dwie godziny. Teraz czeka na lepszą z pary Alexandra Eala - Dajana Jastremska.

Anisimova potrzebowała przegrać seta na pobudkę. Osaka z udanym powrotem

Amanda Anisimova sensacyjnie przegrywała po pierwszym secie z Rosjanką Anną Blinkową. Straciła swoje podanie aż cztery razy i nawet trzy przełamania jej nie pomogły. Poległa w tej partii 5:7. Dopiero od drugiej ten mecz zaczął wyglądać tak, jak zakładano. Dwa kolejne sety trwały łącznie tylko sześć minut dłużej od całej pierwszej. Amerykanka wygrała je kolejno 6:1, 6:0 i mimo niespodziewanych turbulencji zagra w III rundzie z Emmą Raducanu.

Do III rundy weszła też Naomi Osaka, która wróciła do akcji pierwszy raz po Australian Open, gdzie musiała się wycofać z uwagi na uraz. Wyleczenie się i odpoczynek zajęły jej ponad miesiąc, ale w Indian Wells już się stawiła. W II rundzie jej rywalką była reprezentantka Andory o rosyjskich korzeniach Victoria Jimenez Kasinceva. Mecz bez większej historii. Japonka wygrała go 7:5, 6:2 w 88 minut. Kłopoty napotkała tylko w pierwszym secie, gdy rywalka doszła ją z 5:1 na 5:5. Ostatecznie jednak niczego to nie zmieniło. Naomi zmierzy się teraz z Camilą Osorio, która niespodziewanie wyeliminowała rozstawioną z nr 18 Ivę Jović. W 1/8 finału może trafić na Sabalenkę. 

Więcej o: