Początek sezonu 2026 nie układa się po myśli Igi Świątek. Dwukrotnie osiągnęła ćwierćfinał - w Australian Open i Dosze. Na tym etapie uległa kolejno Jelenie Rybakinie i Marii Sakkari. - Przez ostatnie lata trudno było mi podjąć taką decyzję, ale w tym roku próbuję zmienić swoje podejście. Myślę, że na pewno opuścimy jakieś turnieje rangi 1000. Nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem, jak to wyjdzie. Ale sądzę, że to konieczne - zapowiadała kilka tygodni temu i tak też się stało. Nie wystąpiła w Dubaju, ale wraca na rywalizację w Indian Wells. I właśnie poznała potencjalne rywalki w Kalifornii.
Dla Świątek kluczowe jest to, by zbierać punkty. A tych w Indian Wells ma sporo do obrony. W poprzednim sezonie dotarła do półfinału. Wtedy to przegrała z Mirrą Andriejewą 6:7(1), 6:1, 3:6. W tym roku znów może trafić na Rosjankę i to już wcześniej, bo na etapie ćwierćfinału. Ale za nim do tego dojdzie, musi pokonać inne przeciwniczki. Które?
Polka rozpocznie rywalizację od drugiej rundy, co ma związek z rozstawieniem. Jest turniejową "2". W tej fazie zmagań stanie po drugiej stronie siatki przeciwko 93. w rankingu WTA Brytyjce Francesce Jones bądź kwalifikantce, której nazwiska jeszcze nie znamy. Jeśli rywalką będzie pierwsza z pań, to po raz pierwszy Świątek i Jones zmierzą się w bezpośredniej rywalizacji. Mimo dość dużego wahania formy naszej rodaczki i tak będzie faworytką.
W przypadku awansu do trzeciej rundy Świątek może wpaść na swoją ostatnią pogromczynię - Marię Sakkari. 1/8 finału to potencjalne starcie z Karoliną Muchovą bądź mistrzynią olimpijską Qinwen Zheng. W ćwierćfinale oprócz Andriejewe przeciwniczką Polki mogą być Elina Switolina czy Ludmila Samsonowa. Półfinał to ewentualne spotkanie z pogromczynią z Australian Open, Rybakiną, a być może i z jej "koszmarem", czyli Jeleną Ostapenko. Świątek mierzyła się z nią sześciokrotnie i jeszcze nigdy nie wyszła z pojedynku zwycięsko. Z kolei w finale rywalką może być m.in. liderka kobiecego tenisa Aryna Sabalenka. Pierwszy mecz Świątek rozegra najpewniej w najbliższy piątek lub sobotę.
Zobacz też: Gwiazda tenisa w centrum wojny. "Widzieliśmy kule ognia na niebie".
Świątek musi zrobić wszystko, by dotrzeć jak najdalej w Indian Wells, a najlepiej wygrać imprezę. Jej największe rywalki tylko czekają na jej potknięcie, które mogłoby pozwolić im na wyprzedzenie Polki w rankingu WTA. "Każda z tych czterech zawodniczek [Świątek, Rybakina, Gauff, Pegula, przyp. red.] może być już wkrótce drugą rakietą świata. Świątek broni w Indian Wells 390 punktów za półfinał zeszłorocznej edycji turnieju. Rybakina, Gauff oraz Pegula doszły wtedy do 1/8 finału i mają do obrony jedynie po 120 "oczek". To sprawia, że każdy inny wynik niż triumf Polki może sprawić, że spadnie z drugiej lokaty - w szczególności gdyby Rybakina, Gauff lub Pegula zwyciężyły w Kalifornii" - informował Dominik Senkowski ze Sport.pl.
Do połówki Świątek trafiły też obie polskie zawodniczki, czyli Linette i Fręch. Te panie rozpoczną rywalizację od pierwszej rundy. Z kim się zmierzą? Rywalką Linette będzie Ashlyn Krueger, a Fręch jedna z kwalifikantek.