Hubert Hurkacz początku obecnego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Z Australian Open pożegnał się już w drugiej rundzie, a potem zaliczył koszmarną serię czterech porażek z rzędu. W trzech kolejnych turniejach nie był w stanie pokonać nawet pierwszego rywala. Mimo to znalazł się ktoś, komu polski tenisista mocno zaszedł za skórę.
Okazał się nim Alex de Minaur. Szósty obecnie zawodnik światowego rankingu miał okazję mierzyć się z Hurkaczem na początku stycznia przy okazji jakże udanego dla Polaków United Cup. Panowie spotkali się w ćwierćfinale i co prawda 6:4, 4:6, 6:4 triumfował Australijczyk, ale w całej rywalizacji lepsi byli Polacy. Mimo wygranej w swoim meczu de Minaur najwyraźniej popamiętał sobie tamtą konfrontację...
O Hurkaczu wspomniał bowiem w filmie dokumentalnym na temat swojego tegorocznego występu w australijskiej części sezonu - "The Demon Down Under". Przyznał w nim otwarcie, że Polak działa mu na nerwy. Dlaczego? - To, czego nienawidzę w Hubim Hurkaczu to to, jak wychodzi na kort... Podchodzi do serwisu. Po prostu się chwieje. Jakby w ogóle nie był zainteresowany. Podchodzi do linii, odbija piłkę kilka razy i dalej nie wygląda na zainteresowanego. A potem serwis... 234 km/h i as! To jest strasznie frustrujące - wyjawił.
Hurkacz posłał w tamtym spotkaniu aż 19 asów serwisowych. De Minaurowi nie podobał się jednak sposób, w jaki to robił. Dlatego też zwrócił się bezpośrednio do niego z pewnym apelem. - Okaż trochę pasji, dobrze. Przynajmniej poczułbym się trochę lepiej po tym, jak już poślesz mi asa. Ale ty to robisz za każdym razem i robisz to tak, że wygląda, jakby to było za proste. Nie lubię tego w tobie - powiedział wprost.
Oczywiście słowa de Minaura trzeba potraktować z pewnym przymrużeniem oka. Tenisista już po wspomnianym meczu z Hurkaczem przyznał, że nie lubi z nim grać. Jednocześnie okazywał mu duży szacunek i radość z tego, że wyleczył kontuję. - Nie byłem zbyt szczęśliwy, grając z nim… ale cieszę się, że wrócił - stwierdził wówczas.