Magdalena Fręch dostała się na turniej w Katarze dzięki tzw. szczęśliwemu losowi, bo w kwalifikacjach Polka przegrała ostatni mecz. W pierwszej rundzie tysięcznika w Dosze trafiła na jedną z rozstawionych zawodniczek. Pod nieobecność m.in. Aryny Sabalenki czy Madison Keys rywalka Polki, Ludmiła Samsonowa, była 13. tenisistką turnieju. W rankingu, Fręch i Rosjankę dzieli ponad 40 pozycji. W pierwszym secie spotkania nie było jednak tego widać.
Wprawdzie Polka najpierw musiała bronić break pointów (przy stanie 3:3), ale także Fręch jako pierwsza wykorzystała szansę na przełamanie. Nasza reprezentantka obroniła swoje podanie (3:4), po czym odebrała je rywalce (3:5) i na przerwę schodziła z przewagą jednego seta (0:1).
W drugiej partii Samsonowa prezentowała się znacznie lepiej. Utrzymywała podanie, a do tego dwukrotnie była bliska przełamania Fręch. Swoją szansę wykorzystała przy trzeciej okazji (3:1 w gemach). Potem pewnie wykorzystała gem serwisowy (4:1). Fręch nie dała się zepchnąć do głębszej obrony i choć kilka razy nieco brakowało jej odrobiny precyzji (15:40 przy gemach 4:1) to zdobyła punkt przy własnym podaniu (4:2).
Przy serwisie Samsonowej Fręch po raz pierwszy w drugim secie była bliska przełamania. Polka wyszła na prowadzenie (40:0 przy stanie 4:2), wykorzystała drugą szansę na wyrównanie (4:3), a potem doprowadziła do wyniku 4:4. Rosjanka zdobyła punkt przy własnym podaniu, a potem miała piłkę setową. Nasza reprezentantka minimalnie wyrzuciła uderzenie poza kort, więc do rozstrzygnięcia spotkania był konieczny trzeci set. Zanim się on rozpoczął, Samsonowa potrzebowała jeszcze przerwy medycznej z powodu urazu stopy.
W ostatniej części meczu Samsonowa na krótki moment wyraźnie opadła z sił, a Fręch mogła korzystać z niewymuszonych błędów popełnianych przez rywalkę. Polka przełamała Rosjankę przy stanie 1:1, ale później sama myliła, dając jej szansę na przełamanie powrotne. Samsonowa wykorzystała ją (3:3) i efektownie wróciła do gry, spychając Magdalenę Fręch do obrony (4:4). Polka długo walczyła o zdobycie punktu przy własnym serwisie. Samsonowa czterokrotnie doprowadziła do równowagi i w końcu wyszła na prowadzenie (5:4, Ad:40). Nasza reprezentantka obroniła się, posyłając asa po czym znów wyszła na prowadzenie (5:4: 40:Ad) i zamknęła gema (5:5).
Już wtedy, rywalizacja w trzecim secie trwała ponad godzinę (65 minut, drugi set - 50 min, pierwszy 39). Zaczęła się gra "na wyniszczenie". Przy stanie 5:5 Samsonowa, która chwilę wcześniej zmanrowała piłkę meczową, znów zaczynała popełniać błędy, a Fręch miała szansę na przełamanie (5:5, 30:40) i ją wykorzystała. Przy własnym podaniu miała więc szansę na wygraną, którą straciła przez świetną grę rywalki i własne błędy. Wynik meczu rozstrzygnął tie-break w którym lepsza była Polka, mimo że musiała bronić dwóch meczboli. Spotkanie trwało 2 godziny i 57 minut.
Magdalena Fręch - Ludmiła Samsonowa 6:3, 4:6, 7:6 (9-7).
W drugiej rundzie Doha Open Fręch zagra z Amerykanką A. Li lub Leylah Fernandez Kanady. W tym sezonie Polka dotarła do 2. rundy turnieju w Brisbane, Hobart, a także Australian Open. W 2. rundzie Doha Open W Katarze pozostała jeszcze Iga Świątek (zacznie od 2. rundy od meczu z kwalifikantką J. Tjen lub Beatriz Haddad Maią oraz Magda Linette, której pierwszą rywalką jest Sonay Kartal z Wielkiej Brytanii (61. WTA).