Występ w Montpellier był dla Hurkacza pierwszym po Australian Open. Polak nieco rozczarował na Antypodach, przegrywając już w II rundzie z Amerykaninem Ethanem Quinnem. Oczywiście po wielomiesięcznej przerwie forma naszego reprezentanta ma prawo falować, ale jednak jego gra podczas United Cup, gdzie ograł m.in. Alexandra Zvereva, budziła apetyt na coś więcej. Nie udało się, ale nie ma co rozpaczać. Po powrocie z Australii Hurkacz ruszył do Francji, gdzie w I rundzie trafił na mocno serwującego 160. w rankingu ATP kwalifikanta Martina Damma z USA. Swego czasu był czołowym juniorem świata, ale wyhamowały go problemy z kontuzjami. Teraz odbudowuje ranking i formę.
Spodziewaliśmy się, że w tym spotkaniu mogą być tie-breaki. Obaj zawodnicy potrafią niesamowicie "strzelać" serwisami. I takowy faktycznie był już w pierwszym secie. Na przestrzeni całej partii trochę lepiej wyglądał Damm, który miał breakpointa przy stanie 2:1. Natomiast Hurkacz się wybronił. Gdy doszło już do rozstrzygającego gema, mieliśmy rollercoaster. Najpierw Amerykanin prowadził 3:1, potem Polak 5:4. Niestety właśnie od tego prowadzenia Wrocławianina, nie był on już w stanie wygrać punktu. Najpierw popsuł prosty forhend, a potem przy własnym serwisie Damm dokończył robotę i sensacyjnie wygrał seta.
Szkoda było tej szansy przy stanie 5:4, bo miał Polak wszystko, by wykończyć pierwszego seta. Niestety niewykorzystane sytuacje mszczą się nie tylko w piłce nożnej, a Damm grał naprawdę pewnie i agresywnie. Czuł swoją szansę i ją wykorzystał. Można było oczekiwać, że w drugiej partii nie będzie inaczej i w rzeczy samej nie było. Amerykanin wypracował sobie nawet kolejnego breakpointa, tym razem przy wyniku 2:2. Na szczęście Hurkacz wybronił się asem serwisowym, a potem wygrał kolejne dwa punkty z rzędu.
Niestety, gdy Damm stanął przed podobną szansą, tylko tym razem przy stanie 3:3, już ratunku dla Polaka nie było. Co gorsza, to sam Hurkacz sobie narobił kłopotów, nie trafiając z forhendu w kluczowym momencie. Przełamanie oznaczało, że Wrocławianin musiał w końcu wygrać gema przy serwisie rywala. Niestety, gdy ten podawał na wygranie meczu, nie zostawił żadnych złudzeń. Wygrał gema do zera, całego seta 6:4, a co za tym idzie cały mecz. Hubert Hurkacz sensacyjnie ograny we Francji!