Iga Świątek uległa Jelenie Rybakinie 5:7, 1:6 w ćwierćfinale Australian Open. Polka przegrała w pewnym momencie pięć gemów z rzędu. W kluczowym fragmencie rywalizacji nie mogła uwierzyć w to, że rywalka trafiła w samą linię. - Pokaz mocy Rybakiny! - podsumowali komentatorzy.
W wielkim hicie kobiecego tenisa Iga Świątek zmierzyła się w Melbourne z Jeleną Rybakiną. W ćwierćfinale Australian Open rywalizowały druga z czwartą rakietą świata. Obie zagrały ze sobą po raz 12., ale pierwszy raz na tak zaawansowanym etapie imprezy wielkoszlemowej.
Świątek świetnie zaczęła ten mecz. Na starcie przełamała Rybakinę, która nie trafiała pierwszym podaniem. Polka to wykorzystywała, atakowała z returnu. Mogła też korzystać z błędów rywalki, zwłaszcza z forhendu. Za moment jednak sama też została przełamana. Co prawda obroniła dwa break pointy, świetnie przewidywała kierunku zagrań przeciwniczki, ale w końcu to reprezentantka Kazachstanu doczekała się odrobienia strat.
Końcówka dla Rybakiny
Za moment Rybakina wyszła z wielkich tarapatów. Przegrywała już 0:40, ale wtedy zaserwowała asa, a Świątek zabrakło cierpliwości w ostatniej wymianie i przestrzeliła z forhendu. Za moment Polka podniosła jednak poziom własnego podania i doprowadziła do remisu. - Bądź jeszcze bardziej agresywna z returnu przy drugim serwisie - krzyczał do Rybakiny jej trener Stefano Vukov. Posłuchała go, ale po chwili zagrała w siatkę (2:2).
Panie utrzymały podania w kolejnych gemach dzięki lepszej dyspozycji serwisowej. Rybakina częściej trafiała pierwszym serwisem, u Świątek w końcu pojawił się pierwszy as. - Tego potrzeba - wskazał komentujący to spotkanie w Eurosporcie Dawid Celt. Wcześniej Iga popisała się kapitalną akcją bekhendową. - Rewelacja! - wskazał Celt. Siedzący na trybunach współpracownicy naszej tenisistki bili jej brawa (3:3).
W odpowiedzi reprezentantka Kazachstanu zagrała najlepszego do tej pory gema serwisowego - uderzała mocno, płasko, głęboko pod linię. Wygrała go do zera. - Świetna gra Jeleny, nic nie może sobie Iga zarzucić - wskazała komentująca Justyna Kostyra. Ale Świątek też pomagał serwis - szczególnie ten na ciało rywalki - dzięki czemu returny nie wracały, albo wracały w aut.
Końcówka należała już jednak do Rybakiny. Najpierw znów zaimponowała przy swoim podaniu, posyłając dwa asy i bekhend po linii. Następnie wykorzystała słabszy moment Świątek, która rzadziej trafiała podaniem, zepsuła forhend z powietrza, gdy miała sporą przewagę sytuacyjną. A na koniec bekhend w siatkę. Przełamanie i zrobiło się 5:7 dla Rybakiny. - Jelena trochę zwolniła i to zadziałało, zamieszała w szykach Igi - wskazał Celt o ostatniej akcji otwierającej partii.
"Za szybko Iga stawia na siłowe rozwiązania"
Drugi set zaczął się źle dla Świątek, która szybko została przełamana. Popełniła podwójny błąd serwisowy, do tego pojawiły się kolejne pomyłki w wymianach. - Za szybko Iga stawia na siłowe rozwiązania - wskazał Celt. Za moment Polka cofnęła się w jednej z akcji, a rywalka wykorzystała to budując akcję bekhendem. Było już 3:0 dla Rbakiny, która serwowała jak w transie. Nasza tenisistka po ostatniej piłce rozłożyła szeroko ręce, patrząc w kierunku członków swojego teamu. Przegrała pięć gemów z rzędu, a przeciwniczka była coraz bliżej zwycięstwa.
Czytaj także: Oto plan Romy na Ziółkowskiego
Polka walczyła, utrzymała podanie, a w piątym gemie doprowadziła do 40:40 przy serwisie Rybakiny, ale serwująca ratowała się wówczas asami. Za moment reprezentantka Kazachstanu trafiła w sam róg, Świątek nie mogła to w uwierzyć, podniosła rękę do góry. Piłka zahaczyła jednak o linię. Rybakiny była nie do zatrzymania, na takie jej zagrania nie było odpowiedzi. Po chwili domknęła mecz przy swoim podaniu i zwyciężyła 7:5, 6:1. - Pokaz siły Rybakiny! - podsumowała Kostyra.
Świątek - Rybakina. Przewidywania się sprawdziły
- Jelena Rybakina będzie dla Świątek najtrudniejszą przeciwniczką, jaką można sobie wyobrazić - mówiła przed ćwierćfinałem ekspertka Laura Robson w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem z portalu Sport.pl. Okazało się to słuszne przewidywanie. Nasza tenisistka nie grała źle, zwłaszcza w otwierającej partii, ale trudno było jej przeciwstawić się rozpędzonej rywalce. Poziom serwowania reprezentantki Kazachstanu mógł zachwycać, a u Polki w drugiej partii zabrakło lepszego podania.
Po wygranej nad Igą Świątek Jelena Rybakina przeszła do półfinału wielkoszlemowego Australian Open. Jej kolejną rywalką będzie jedna z Amerykanek - Jessica Pegula (6. WTA) lub Amanda Anisimowa (4). To spotkanie odbędzie się tuż po zakończeniu meczu Polki z reprezentantką Kazachstanu. W drugim półfinale Białorusinka Aryna Sabalenka zmierzy się z Ukrainką Eliną Switoliną. Transmisje z imprezy w Eurosporcie oraz na platformie HBO Max, relacje w Sport.pl.