Analiza

Nie do wiary, co zrobił Hurkacz w tie-breaku! Polska bliżej finału United Cup

Dominik Senkowski
Hubert Hurkacz pokonał Taylora Fritza 7:6(1), 7:6(2) w meczu półfinałowym United Cup Polska - USA. Polak serwował jak z armaty, wygrał z dziewiątym tenisistą świata i przybliżył naszą drużynę do finału turnieju! W pierwszym secie obronił też dwie piłki setowe.
Hubert Hurkacz
fot. Polsat Sport

W sobotę Polska rywalizuje z USA w półfinale turnieju drużynowego United Cup, rozgrywanego w Australii. W pierwszym meczu na korcie pojawili się singliści: Hubert Hurkacz (83. ATP) i Taylor Fritz (9.). W piątek Hurkacz przegrał z Australijczykiem Alexem de Minaurem (6.) 4:6, 6:4, 4:6, a Fritz w środę z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem 4:6, 5:7. 

Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną"

Początek meczu był wyrównany, obaj zawodnicy pilnowali własnych podań. Obaj słyną z potężnych serwisów, którymi imponowali od pierwszych akcji. Hurkacz posyłał kolejne asy, Fritz grał lepiej z głębi pola (2:2). Nie było widać u niego problemów z kolanem, o których ostatnio sam mówił. Amerykanin przyznał, że od kilku tygodni walczy z urazem i zasugerował nawet, że może być zmuszony w przyszłości przerwać karierę.

Genialny tie-break Hurkacza

Przy stanie 3:3 pojawił się cień szansy dla naszego tenisisty przy podaniu rywala. Hurkacz prowadził już 30:0 po dwóch błędach Fritza. Amerykanin jednak pozbierał się, "wyciągnął" mocne podanie, potem był solidniejszy z linii końcowej. Słychać było podczas transmisji, jak koledzy z reprezentacji wspierali Polaka, ale nie dał rady przełamać przeciwnika. Po chwili zaserwował kolejnego asa i szybko doprowadził do 4:4.

Przy stanie 4:5 Hubert Hurkacz musiał wychodzić z poważnych opałów. Zaczął od podwójnego błędu serwisowego, potem zepsuł wolej i Taylor Fritz doczekał się dwóch piłek setowych. Polak obronił się wtedy podaniem - posłał dwa asy i wyrównał wynik. Kibice szaleli na trybunach, bo dominowali fani naszej reprezentacji. Widać było, że Hurkacz odżył w tamtym momencie, zacisnął mocno pięść.

Obaj tenisiści nie dali się przełamać i o losach pierwszej partii musiał zadecydować tie-break. W nim oglądaliśmy absolutny popis Polaka. Serwował, jak maszyna. Grał bardzo dokładnie z głębi pola, a rywal mylił się na potęgę. Kluczowy okazał się punkt na 3:1. Wtedy to Hurkacz uratował się, mimo przewagi Fritza w wymianie. - Ależ się wybronił Hubert, rewelacyjna praca w obronie. Wydawało się, że jest w klinczu, ale niesamowicie potrafi się bronić jak na prawie dwumetrowego faceta - wskazał Dawid Olejniczak, komentujący w Polsacie Sport. Fritz popsuł wtedy wolej i przegrał tie breaka 1:7.

Amerykanin był wściekły, że wypuścił szansę na wygranie seta. W trakcie przerw słychać było, jak rozmawia z kapitanem reprezentacji i ma do siebie pretensje. Fritz jako jeden z niewielu tenisistów częściej w takich sytuacjach sam mówi, niż słucha trenera. Dziewiąty zawodnik rankingu ATP powtarzał, że liczy na odrobienie strat w drugiej partii.

Czytaj także: Pegula rozbita w 56 minut

Genialny Hurkacz!

Fritz miał jednak spory problem przy returnach - nie odczytywał dobrze kierunków podań Hurkacza, serwisy były też zbyt dokładne dla niego, zbyt mocne - jeden osiągnął 234 km/h.

Początek drugiej partii wyglądał jak pierwsza - szybko wygrane gemy przez serwujących (2:2). Polak miał pierwszą szansę na przełamanie przeciwnika, ale ten obronił się asem. Akcje dalej pozostawały krótkie, rytm gry był rwany, obaj liczyli głównie na serwis.

O losach partii znów decydował tie-break. Hurkacz zaczął go fatalnie, od podwójnego błędu serwisowego. Potem jednak popisał się doskonałą akcją - mocny forhend, wolej tuż za siatkę i Fritz nie zdążył. Po chwili nasz zawodnik minął rywala stojącego przy siatce, posłał asa. Było już 5:2 dla niego. Hurkacz już tego nie wypuścił, domknął spotkanie przy swoim podaniu! Zaserwował aż 16 asów w meczu z Amerykaninem.

Świetne wygląda nasz zawodnik po powrocie do gry po półrocznej przerwie. Ograł już w United Cup 2026 m.in. trzeciego na świecie Alexandra Zvereva, teraz Taylora Fritza. W tej formie może być groźny dla każdego w wielkoszlemowym Australian Open. Turniej w Melbourne startuje już 18 stycznia. 

Po zwycięstwie Huberta Hurkacza Polska prowadzi w rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi 1:0. Następnie na kort wyjdą Iga Świątek i Coco Gauff, a na koniec zostanie rozegrany mikst - nie musi jednak o niczym decydować, jeśli wcześniej Świątek pokona Gauff. Transmisja w Polsacie Sport, relacja w Sport.pl.

Dominik Senkowski
Więcej o: