W piątek polscy tenisiści przystąpili do ćwierćfinału drużynowego turnieju mieszanego United Cup. Mierzą się z gospodarzami zawodów, Australijczykami. W pierwszym meczu na kort wyszła Iga Świątek (2. WTA), by rywalizować z najlepszą obecnie Australijką, 19-letnią Mayą Joint (32.).
Początek meczu ułożył się świetnie dla naszej zawodniczki. Iga dobrze serwowała, grała agresywnie, dominowała w wymianach. Dzięki temu szybko przełamała Australijkę, odskakując na 3:1. Joint próbowała nadążać w wymianach, ale jej uderzenia były zbyt wolne i zbyt czytelne. Miejscowi kibice od początku starali się wspierać swoją reprezentantkę, ale niewiele to dawało.
W przerwie między gemami przy stanie 2:1 kamery pokazały Świątek, która siedziała na ławce i wyglądało tak, jakby płakała. To też zasugerował komentujący w Polsacie Sport Dawid Olejniczak. - Może to jakaś kwestia zdrowotna, oby wszystko było ok - powiedział Olejniczak. Trener Wim Fissette stał obok i wspierał naszą tenisistkę, rozmawiał z nią. Ta otarła twarz ręcznikiem i po chwili wróciła do gry.
"Iga prowadzi z przełamaniem, ale dzieje się coś niepokojącego. Wim Fissette wspiera swoją podopieczną. Oby wszystko było w porządku z naszą reprezentantką" - zauważył popularny profil "Z kortu" na X. "Iga Świątek przełamuje Mayę Joint na 2:1 i płacze. Oby to nie oznaczało, że coś ją boli, że to jakaś kontuzja" - dodał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.
Pomimo tej sytuacji Iga Świątek dalej miała sporą przewagę nad Mayą Joint, ponownie przełamała jej podanie, podwyższając prowadzenie na 5:1. Jeśli źle się czuła, nie było tego widać w trakcie gry i wymian, nie przekładało się to na wynik spotkania. Mecz układał się po jej myśli.
Australijka z kolei sporo psuła, nie była w stanie złapać rytmu. Grała nerwowo, oglądaliśmy szarpane uderzenia z jej strony, nie potrafiła zdominować faworytki, za słabo podawała, by postawić się Świątek. Po 27 minutach nasza tenisistka wygrała pierwszego seta gładko 6:1. - Pokaz siły! - podsumował komentator. Wyglądało to podobnie, jak w Seulu we wrześniu ubiegłego roku, gdy Świątek w półfinale rozbiła Joint 6:0, 6:2.
- Ale dobrze gra Polka. Wydaje się, że jej taktyka polega na tym, by szybko przejmować inicjatywę, nie pozwolić rozpędzić się rywalce. Gra jak w transie, ależ występ - podkreślił Dawid Olejniczak. Kamery pokazały w pewnym momencie Wima Fissette'a, który sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego z tego, co Świątek robiła na korcie.
Joint nie zamierzała się poddawać. Początek drugiej partii to był najlepszy fragment spotkania w jej wykonaniu. Uratowała się przy własnym podaniu ze stanu 0:40, potem miała też break pointa przy serwisie rywalki. Polka zauważyła jednak, że należy unikać bekhendu Australijki i dzięki temu odzyskała kontrolę nad pojedynkiem. Przełamała Joint i wyszła po chwili na 4:1. Polka nie oddała już przewagi, rozbijając Australijkę 6:1, 6:1. To był jej doskonały występ, a łzy z początku meczu nie miały wpływu na jego przebieg.
Wiceliderka rankingu ma fantastyczne statystyki w United Cup. Nie opuściła dotąd żadnej edycji imprezy rozgrywanej od 2023 roku. Wygrała w tym czasie 15 z 17 spotkań, a jedyne przegrane to z Jessicą Pegulą trzy lata temu w półfinale z USA oraz rok temu w finale z Coco Gauff, gdy także mierzyliśmy się z Amerykanami.
Dzięki zwycięstwu Świątek reprezentacja Polski przybliżyła się do triumfu nad Australią i do awansu do półfinału United Cup. Po paniach na kort wyszli panowie. Hubert Hurkacz (83. ATP) przegrał jednak z Alexem de Minaurem (6.) 4:6, 6:4, 4:6. Na koniec rozegrany zostanie mikst. To on zdecyduje, kto zagra w następnej rundzie, w której czeka zespół USA.