Za Aryną Sabalenką doskonały rok. Białorusinka to aktualna liderka rankingu WTA, w ostatnich miesiącach drugi raz z rzędu wygrała turniej US Open. Rok dla Sabalenki zakończy mecz z Nickiem Kyrgiosem, określany jako "Bitwa płci". Wydarzeniu towarzyszą głównie pozytywne głosy. Pojawiają się jednak również opinie sugerujące, że wysoka porażka Sabalenki może doprowadzić do krytycznych narracji dotyczących kobiecego tenisa.
O damsko-męskiej rywalizacji dla hiszpańskiego portalu Cope wypowiedziała się Garbine Muguruza. Była liderka rankingu WTA zauważa, że różnice są naprawdę duże i nie sprowadzają się wyłącznie do siły.
- Przewaga mężczyzn nie opiera się wyłącznie na sile, ale także na wytrzymałości fizycznej, muskulaturze, wielu innych czynnikach. Stając twarzą w twarz z moimi partnerami sparingowymi, którzy nie byli zawodowcami, nigdy nie byłam w stanie wygrać ani jednego seta - powiedziała dla cope.es Muguruza.
Muguruza podkreśla, że różnicę nie dotyczą wyłącznie najlepszych. Wyższy poziom od zawodniczek z top 10 rankingu WTA mają prezentować zawodnicy, których w ogóle nie ma w zestawieniu.
- Chłopak, który jest na tysięcznym miejscu na świecie, albo nawet nie ma rankingu, może być znacznie lepszy niż zawodniczka z TOP 10 WTA. Kiedy byłam w szczytowej formie, będąc nr 1 na świecie, junior mógł mnie pokonać - podkreśla Muguruza.
Do krytycznych komentarzy wokół wydarzenia w programie Piersa Morgana odniósł się Nick Kyrgios, który zwrócił uwagę, że wszelkie negatywne opinie tylko promują event. A sama Sabalenka przejdzie do historii jako jedna z najlepszych tenisistek.