Sznajder w Polsce znana jest nie tylko z występów na korcie, choć te są naprawdę niezłe. W karierze wygrała cztery turnieje WTA, zaś 2025 rok zakończyła na jedenastej pozycji w światowym rankingu. Ale Rosjanka jest też ogromną zwolenniczką Władimira Putina. W mediach nie raz wychwalała dyktatora, a nawet żałowała, że jej kraj wcześniej nie doprowadził do pełnoskalowej wojny z Ukrainą.
Tenisistka tak gorliwie wychwalająca władzę to ogromny skarb dla rosyjskiej propagandy. Zwłaszcza gdy w 2024 roku wraz z Mirrą Andriejewą zdobyła srebrny medal igrzysk olimpijskich w turnieju debla kobiet. Nic to, że tenisistki występowały bez narodowych barw, media odebrały ich medal jako element walki ze "zgniłym Zachodem", a prezydent Putin odznaczył tenisistki orderem "Za Zasługi dla Ojczyzny I stopnia", jednym z najwyższych odznaczeń w kraju.
Sznajder w rozmowie z portalem Sport-express.ru, tak wspominała tamten moment: - Największe gratulacje otrzymałam oczywiście od moich rodziców. W końcu starsi ludzie lepiej rozumieją wartość tego odznaczenia. Bardzo się cieszę, że głowa państwa doceniła nasze osiągnięcia.
21-latka na tym jednak nie zakończyła. Chociaż oficjalnie otrzymała order, to jeszcze go nie odebrała, ale stwierdziła, że ma zamiar dokonać tego z rąk samego prezydenta Rosji.
- Mam nadzieję, że wkrótce odbiorę nagrodę osobiście - zakończyła Sznajder.
W 2025 roku Sznajder wprawdzie nie wygrała żadnego turnieju i tylko raz zakwalifikowała się do finału, co miało miejsce w Monterrey. Ale z drugiej strony poczyniła spory progres w występach na wielkoszlemowych kortach, bo dochodziła do półfinału zarówno w Australian Open jak i Rolandzie Garrosie. Czas pokaże, czy w przyszłości będzie jeszcze miała okazję na gratulacje złożone od rosyjskiego dyktatora, choć zapewne polscy fani nie życzyliby sobie takiego scenariusza.