To i tak jest najlepszy sezon w karierze Joanny Garland, pochodzącej z Wielkiej Brytanii reprezentantki Tajwanu. Ale nie skończył się jej pierwszym finałem w WTA, choć w pewnym momencie wydawało się, że nic jej nie zabierze awansu. Garland, która zadebiutowała w tym sezonie w Wielkim Szlemie dochodząc do drugiej rundy Roland Garros (przegrała z Juliją Putincewą 6:7, 3:6), a w poniedziałek awansuje na 120. miejsce w rankingu WTA, najwyższe w karierze, miała w meczu z Kimberly Birrell aż pięć piłek meczowych przy stanie 7:6 (7-2), 3:6, 5:3. Ale w tym momencie meczu walczyła już przede wszystkim z samą sobą.
Dla Garland blisko trzyipółgodzinny mecz z Birrell (trzy godziny 19 minut, tylko osiem meczów w obecnym sezonie WTA trwało dłużej) był już drugim takim maratonem w upalnym i wilgotnym Chennai w tym tygodniu. W czwartek w walce o ćwierćfinał pokonała Japonkę Mei Yamaguchi dopiero po trzech godzinach i 16 minutach.
Garland w decydującym secie półfinału prowadziła już 5:0, ale nie umiała domknąć spotkania. Piłek meczowych - aż pięciu - doczekała się dopiero przy prowadzeniu w gemach 5:3, ale wtedy zmęczenie wzięło już górę. Garland pod koniec gema upadła na kort, miała nudności oraz zawroty głowy, potrzebna była pomoc medyczna. Potem pojawił się też problem z kurczami mięśni.
Garland dała radę dokończyć mecz, ale zwycięstwo okazało się poza zasięgiem. Przegrała trzeciego seta 5:7. Zaprzyjaźniona z nią poza kortem Australijka Kimberly Birrell nie była w stanie świętować dopiero drugiego w swojej karierze awansu do finału turnieju WTA: przy siatce powtarzała "Tak mi przykro", przytulając rywalkę, potem rozpłakała się podczas wywiadu na korcie. W niedzielę Birrell zagra o tytuł w Chennai z Janice Tjen z Indonezji.
Na trudne warunki panujące podczas niektórych turniejów zwracała niedawno uwagę Iga Świątek. - Takie temperatury to coś, co musimy znosić. To nie jest niemożliwe, ale może mogliby dać nam pięć sekund więcej na użycie ręcznika, a także nieco więcej czasu na oddech, bo w takich warunkach jest o to trudniej - apelowała podczas turnieju w Cincinnati.