Ubiegłorocznej edycji WTA Finals Iga Świątek nie wspomina zbyt dobrze. Bardzo dobrze ją zaczęła, bo pokonała Barborę Krejcikovą 4:6, 7:5, 6:2. Następnie poległa z Coco Gauff 3:6, 4:6, a następnie rozbiła Darię Kasatkinę 6:1, 6:0. Pech jednak chciał, że Czeszka wygrała z Amerykanką 7:5, 6:4 i to ona - kosztem Igi Świątek - awansowała do play-offów z bilansem dwóch zwycięstw. Wszystko przez to, że raszynianka miała najgorszy bilans setów (4:3), co sprawiło, że zajęła trzecie miejsce.
Teraz Iga Świątek zaczęła kapitalnie, bo od zwycięstwa 6:1, 6:2. W drugim meczu jej grupy Jelena Rybakina pokonała Amandę Anisimovą 6:3, 6:1, dzięki czemu aktualnie to Polka jest pierwsza po pierwszej serii meczów. Jak się jednak okazuje, historia nie musi się zakończyć jak w ubiegłym roku i już w poniedziałek może zapewnić sobie awans do półfinałów WTA Finals.
Wszystko to opisał profil "Z kortu - informacje tenisowe" w serwisie X. Istnieją dwa scenariusze. W pierwszym - "Iga Świątek pokona Jelenę Rybakinę w dwóch setach, a Amanda Anisimova wygra z Madison Keys w trzech setach" - czytamy. Jeśli tak się stanie, Polka ma pewne co najmniej drugie miejsce w grupie.
Zobacz też: Zagrały rywalki Świątek w WTA Finals. 58 minut i koniec
W drugim scenariuszu, kiedy Iga Świątek wygra z Jeleną Rybakiną, "a Madison Keys wygra z Amandą Anisimovą - wówczas Polka ma zapewnione 1. miejsce w grupie" - napisano.
We wpisie zamieszczono zdjęcie dokumentu z zasadami, w którym jasno jest napisane, że końcowa klasyfikacja jest ustalana według:
Największej liczby zwycięstw, wyniku bezpośrednich spotkań, jeśli remis dotyczy tylko dwóch graczy. Jeśli remis dotyczy trzech zawodniczek, to liczy się najwyższy procent wygranych setów.