Aryna Sabalenka po raz drugi z rzędu została mistrzynią US Open. Dokonała tego, pokonując w pasjonującym finale Amandę Anisimową 6:3, 7:6(3). Dla Białorusinki to czwarty tytuł wielkoszlemowy w karierze. - To jest szaleństwo. Wszystkie te poprzednie finałowe lekcje były warte dzisiejszego dnia. Brak mi słów. (...) Kocham kibiców w Nowym Jorku. Mam wrażenie, że zbudowaliśmy relację, zawsze mnie bardzo wspieracie. Jak tu byłam pierwszy raz i grałam przeciwko Amerykankom, to pomyślałam sobie: ja już tego nie chcę. Z każdym rokiem czułam więcej wsparcia od was. Już nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym roku. Tworzycie naprawdę najlepszą atmosferę - przyznała po meczu Sabalenka.
Po ceremonii wręczenia trofeum rozpoczęło się świętowanie, a liderka rankingu WTA lubi i potrafi się bawić. Krótkie filmiki z jej celebracji w szatni szybko obiegły media społecznościowe. Sabalenka oblewała się szampanem z członkami swojego zespołu.
Potem pojawiła się na konferencji prasowej i już jej rozpoczęcie zwiastowało niezwykłe sceny. - Witam wszystkich! - wykrzyczała rozpromieniona Sabalenka. W rękach miała szampana, wodę, a na twarzy gogle, które chroniły oczy podczas polewania szampanem! - To będzie śmieszna konferencja prasowa - żartowała dalej, po czym na sali przeszła salwa śmiechu.
Mimo że triumfatorka US Open była w szampańskim - dosłownie - nastroju, to podczas konferencji prasowej nie zabrakło poważnych odpowiedzi. Białorusinka opowiedziała m.in. o zmarłym ojcu. - Kiedy odszedł, byłam bardzo przygnębiona. To był trudny moment dla mnie i mojej rodziny. Ale w tamtym momencie zdecydowałam, że będzie to dla mnie motywacja, aby zapisać nazwisko rodziny w historii. Wiem, że w to wierzył i myślę, że to czuje. Wiem, że jest moją siłą - powiedziała wyraźnie wzruszona Sabalenka. Trudno już jej było powstrzymać łzy, więc szybko podsumowała wypowiedź.
Za Aryną Sabalenką niezwykle udany sezon wielkoszlemowy, choć triumf w Nowym Jorku był jej pierwszym w tym roku. W Australian Open oraz Roland Garros docierała do finału, a w Wimbledonie przegrała w półfinale.