Sabalenka zrobiła to, czego nie chciała Świątek. "Piękna i bestia"

Aryna Sabalenka udanie zainaugurowała zmagania w US Open. Już od jakiegoś czasu współpracuje ona z konsultantem Maksem Mirnym, którego efekty pracy mogliśmy zobaczyć choćby w meczu z Rebecą Makarovą. Tuż po ostatniej piłce Białorusinka wyznała, co sądzi o swoim nowym członku sztabu. - Teraz nasz zespół można nazwać "Piękną i Bestią" - przyznała żartobliwie.
Aryna Sabalenka
https://www.youtube.com/watch?v=aoLHafRasug

Aryna Sabalenka jest zdecydowaną dominatorką US Open. Nie dość, że w poprzednim roku triumfowała w całej imprezie, to w poprzednich edycjach dochodziła do finału i półfinału. Podczas trwającej edycji awansowała już do II rundy rywalizacji, gdyż pewnie wygrała w niedzielę z Rebecą Makarovą 7:5, 6:1. "Usłysz ten ryk" - zareagowano na turniejowym profilu na ostatnią akcję Białorusinki w pierwszym secie. Nie ma wątpliwości, że będzie ona pokazywana w powtórkach do końca zawodów.

Zobacz wideo "Jestem trochę zawiedziona". Natalia Bukowiecka piąta na Stadionie Śląskim

Sabalenka wspomniała o nowym członku sztabu. "Można nazwać nas 'piękną i bestią'"

Dla Sabalenki to jeden z pierwszych turniejów, w których może liczyć na pomoc konsultanta. Jest nim Max Mirny, czyli były białoruski tenisista. - To bardzo mądry facet. Jestem niesamowicie szczęśliwa, gdy widzę, jak cieszy się życiem. Przeżył trudną historię, walczył naprawdę ciężko - przekazała, dodając, że może jej pomóc, zwłaszcza w grze przy siatce.

Tuż po zakończeniu pierwszego starcia żartobliwie skomentowała ich współpracę. Jeden z dziennikarzy podkreślił, że Mirny jest nazywany "bestią z Białorusi". - Teraz nasz zespół można zatem nazwać "piękną i bestią" - przyznała Sabalenka podczas wywiadu. - Maks Mirny to niesamowity deblista, prawdziwy demon tej kategorii. To bardzo inteligentny człowiek, jak i tenisista. Miał wspaniałą karierę, w trakcie której dokonał wielu niesamowitych rzeczy - oznajmiła.

Ostatnio coraz więcej zawodników decyduje się na zatrudnienie konsultanta. Iga Świątek również rozważała taką możliwość, choć powiedziała nie. Ostatecznie zadecydowała jedna rzecz. - Wszyscy trenerzy, z którymi kiedykolwiek współpracowałam zawsze byli na to otwarci, sama także o tym myślałam. Przyznam jednak, że i tak jest mało czasu na trening - stwierdziła w rozmowie ze Sport.pl.

- Myślę, że nie ma na to odpowiedniego momentu. Czasami nawet nie nadążam z realizacją tego, co Wim chciałby wprowadzić. Chciałabym wdrożyć coś w meczu, a jeszcze nie czuję, że zdążyłam to odpowiednio przetrenować. Gdy mamy do dyspozycji cztery dni przed turniejem, nie jest to proste - tłumaczyła.

Dzięki wygranej z Makarovą Sabalenka awansowała do II rundy rywalizacji. Jej kolejną rywalką będzie Polina Kudiermietowa, która miała dużo szczęścia w pierwszym etapie. Nuria Parrizas Diaz, która do pewnego momentu wyglądała bardzo dobrze, doznała kontuzji i była zmuszona skreczować to starcie. Iga Świątek rozpocznie za to zmagania we wtorek o godzinie 17:30. Jej rywalką będzie Emiliana Arango.

Więcej o: