- Skupiłam się na sobie i wiedziałam, jaki mam plan. Eva zagrała kilka świetnych, szybkich piłek wzdłuż linii. Nie było łatwo. Cieszę się, że po prostu wykonałam swoje zadanie. (...) Cieszę się z rozegrania solidnego meczu i tego, że będę miała okazję rozegrać tutaj kolejny mecz - mówiła Iga Świątek tuż po zwycięstwie 6:2, 6:2 nad Evą Lys. Był to drugi triumf Polki w WTA 1000 w Montrealu, który dał jej przepustkę do IV rundy. A tam zmierzy się z Clarą Tauson.
Kibice z niecierpliwością oczekiwali na informację w sprawie godziny meczu Świątek. Pojedynek z Niemką był rozgrywany w nocy czasu polskiego, dlatego też liczyli, że tym razem organizatorzy będą dla nich bardziej łaskawi. Pewne było jedynie to, że starcie odbędzie się w niedzielę 3 sierpnia. I w końcu poznaliśmy oficjalną godzinę. Mecz Świątek z Tauson znów zaplanowano w godzinach, które nie będą sprzyjać polskim fanom. Nie zacznie się wcześniej niż o północy czasu polskiego w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Kto będzie faworytką do zwycięstwa? Nie ulega wątpliwości, że Polka. Panie jak dotąd rywalizowały przeciwko sobie trzykrotnie i w każdym z tych meczów górą była nasza rodaczka. Raz Dunka była w stanie odebrać Świątek nawet seta - w Indian Wells 2022. Po raz ostatni tenisistki mierzyły się na Wimbledonie i wtedy trzecia rakieta świata wygrała 6:4, 6:1.
Zobacz też: Rosjanka została zapytana: Sabalenka czy Świątek? Króciutka odpowiedź.
- Kilka lat temu nie czułam, że jestem dominująca. Jednak kiedy zaczęłam się rozwijać, uświadomiłam sobie, jak kluczowe jest zaufanie do siebie, a także znalezienie równowagi między maksymalnym skupieniem, pokorą i pewnością siebie. Konsekwencja daje mi wiarę, że zawsze jestem w stanie odwrócić losy pojedynku, nawet jeśli zacznę go źle - mówiła Świątek o radzeniu sobie z presją, wynikającą z roli faworytki. I miejmy nadzieję, że i w starciu z Tauson jej taktyka zadziała.
Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego meczu na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.