Iga Świątek zmierza po kolejny tytuł w tym roku. Tym razem celuje w WTA 1000 w Montrealu. Awansowała już do IV rundy, pewnie pokonując Hanyu Guo i Evę Lys. Dość powiedzieć, że straciła tylko osiem gemów. Grała spokojnie i precyzyjnie, co pozwalało jej zyskiwać pewność siebie. A ta może być kluczowa na kolejnych etapach turnieju. - Dobrze się dzisiaj bawiłam? Tutaj jest zawsze fajnie. Cieszę się z rozegrania solidnego meczu i tego, że będę miała okazję rozegrać tutaj kolejny mecz - mówiła Polka tuż po zwycięstwie nad Lys.
Po meczu z Niemką 24-latka stawiła się na konferencji prasowej. I tam podzieliła się dość śmiałym wyznaniem, wracając wspomnieniami do Wimbledonu. To właśnie w Londynie Polka przełamała ponad roczną posuchę, jeśli chodzi o zdobywanie tytułów. Zrobiła to na Wimbledonie, choć niewiele osób na nią stawiało, patrząc na jej wyniki z poprzednich lat. Trawa nie była jej ulubioną nawierzchnią.
Dziennikarz zapytał jej wprost. - Czy jeśli po Roland Garros ktoś powiedziałby Ci, że przez rok nie zagrasz w żadnym finale, ale wygrasz Wimbledon, to zgodziłabyś się na to? - rzucił. Na początku Świątek nieco się zawahała, mówiąc, że to "trudne pytanie", ale za chwile odpowiedziała z całą pewnością. - Nie mam wątpliwości, że zawsze zgodziłabym się na rok bez tytułów, jeśli w zamian wygrałabym Wielkiego Szlema. Przecież to Wielki Szlem - wyjawiła Świątek, cytowana przez puntodebreak.com, zaskakując nieco dziennikarzy. Widać, jak wiele znaczył dla niej ten triumf.
Podczas tej samej konferencji poruszyła też temat presji, jaka wynika z bycia faworytką. W niemal każdym spotkaniu Świątek nią jest. Czy jest to łatwe? - Kilka lat temu nie czułam, że jestem dominująca. Jednak kiedy zaczęłam się rozwijać, uświadomiłam sobie, jak kluczowe jest zaufanie do siebie, a także znalezienie równowagi między maksymalnym skupieniem, pokorą i pewnością siebie. Konsekwencja daje mi wiarę, że zawsze jestem w stanie odwrócić losy pojedynku, nawet jeśli zacznę go źle - podkreślała.
Zobacz też: Było 6:2, 4:1 dla Igi Świątek. Nagle taki gest rywalki. To mówi wszystko.
Teraz przed Polką starcie z Clarą Tauson. I znów to Świątek będzie faworytką do zwycięstwa. Będzie to czwarte spotkanie tych pań w historii. Wszystkie dotychczasowe potyczki wygrywała nasza rodaczka. Najbardziej zacięty bój tenisistki stoczyły w 2022 roku, przy okazji Indian Wells. Wówczas rozegrały aż trzy sety, z czego dwa wygrała Świątek - 6:7(3), 6:2, 6:1. Polka jest na fali dziewięciu zwycięstw z rzędu. Jubileuszowe, 10. może odnieść z Dunką. Mecz zaplanowano na niedzielę 3 sierpnia, ale godzina nie jest jeszcze znana.