Dla Igi Świątek sobotni finał w Bad Homburgu będzie pierwszym w tym sezonie - do tej pory reprezentantka Polski dochodziła najdalej do półfinału. Będzie to również jej pierwszy finał w rozgrywkach, które odbywają się na kortach trawiastych - to dobry znak, gdy weźmie się pod uwagę, że już w poniedziałek rozpoczyna się Wimbledon.
Rywalką Igi Świątek w sobotnim finale będzie Jessica Pegula - obecnie trzecia zawodniczka świata. Amerykanka po trudnym meczu pokonała Lindę Noskovą 6:7, 7:5, 6:1. Tuż po zakończeniu tego spotkania dostała pytanie o zbliżający się mecz z reprezentantką Polski.
- Kiedy działa na pełnych obrotach, to jest naprawdę mocna. Dobrze returnuje, dobrze się porusza, świetnie gra nogami. Dużo rzeczy robi dobrze, właśnie dlatego jest mistrzynią i była numerem jeden w rankingu. Spróbuję wykorzystać nawierzchnię, na której gramy. Muszę uderzać nisko i płasko oraz liczyć na to, że wybije ją to z rytmu, ale zobaczymy. Wygląda na to, że dzisiaj dominowała w swoim meczu, więc będzie ciekawie. Nigdy nie grałyśmy ze sobą na trawie, to będzie pierwszy raz - mówiła.
Do tej pory w turniejach WTA Iga Świątek grała z Jessicą Pegulą aż 10 razy. Lepszy bilans w tych starciach ma reprezentantka Polski, która wygrała cztery razy. Ich ostatni mecz odbył się rok temu na US Open. Wtedy lepsza była Amerykanka, która wygrała 6:2, 6:4.
Pegula dostała też pytanie o swoje przygotowanie mentalne do meczów. Prowadzący zauważył, że podczas spotkań zawsze wydaje się bardzo spokojna. - Wydaje mi się, że w pierwszym secie byłam trochę zadziorna. Nie wiem, zawsze jestem dość rozluźniona i wielu rzeczy nie przeżywam otwarcie. Nie tylko z tenisem. Czasem to dobrze, ale czasem muszę znaleźć w sobie ogień, żeby nie mieć poczucia, że zostaję w tyle za rywalką. To coś, czego musiałam się nauczyć, nie mam tego w sobie. Zawsze taka byłam - przyznała.
Finałowy mecz turnieju WTA w Bad Homburgu odbędzie się w sobotę 28 czerwca o godzinie 13:30. Zachęcamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.