Brutalna sytuacja - stwierdzili komentatorzy ćwierćfinału Roland Garros, gdy Iga Świątek wygrała pierwszego seta. Bo Elina Switolina próbowała wtedy nawet tenisowego szaleństwa, ale i to nie pomogło. Ale dawkę niepokoju w tym meczu zaliczyli też fani Polki, która ostatecznie wygrała 6:1, 7:5. Obrończyni tytułu w hitowym półfinale zagra z Aryną Sabalenką.
Ci, którzy oglądali Igę Świątek trzy tygodnie temu w 3. rundzie w Rzymie, a potem dopiero w ćwierćfinale Roland Garros, musieli w pierwszym secie we wtorek przecierać oczy ze zdumienia. Bo zamiast zagubionej i nerwowej Polki zobaczyli wreszcie cierpliwą i pewną siebie. Czyli taką, do jakiej przyzwyczailiśmy się w Paryżu, ale jakiej jeszcze niedawno nie było. I taką, która chwilowo zniknęła w pojedynku z Eliną Switoliną.