Dramat Pauli Badosy! Ogłosiła ws. końca kariery

- Wiem, że młodo przejdę na emeryturę i następnego dnia pójdę prosto na salę operacyjną. Zdaję sobie z tego sprawę z przebiegu mojej kariery, a także stanu moich pleców - powiedziała w szczerej rozmowie z "Eurosportem" Paula Badosa. Hiszpanka niedawno musiała wycofać się z turnieju w Madrycie. - Próbowałam [wystąpić] do samego końca, ale jeśli budzę się z bólem... to co mam zrobić? - pytała retorycznie.
Paula Badosa podczas turnieju w Miami w 2025 roku ponownie doznała kontuzji.
https://www.youtube.com/watch?v=sFg7bGIvWqQ

Kiedy znajdowała się w dobrej formie, Badosa należała do czołówki kobiecego tenisa. Tak było w 2021 roku, kiedy pokonywała Wiktoryję Azarenkę w finale Indian Wells, czy też rok później, gdy wygrywała zawody serii WTA 500 w Sydney i Waszyngtonie. Seria dobrych występów spowodowała, że Hiszpanka znalazła się nawet na 2 miejscu w rankingu WTA. Obecnie zajmuje w nim 9. pozycję, w dużej mierze za sprawą świetnego występu na tegorocznym Australian Open, gdzie doszła do półfinału zawodów.

Zobacz wideo Kosecki wprost o przyszłości Feio po finale Pucharu Polski! Oto cała prawda

Niestety do dobrej formy potrzeba także zdrowia, a z tym w ostatnich latach u Badosy bywało krucho. W 2023 roku doznała przeciążeniowego złamania kręgu L4, który znajduje się w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Lekarze powiedzieli jej, że przy tego rodzaju urazie kontynuowanie kariery będzie ogromnym problemem.

Przegrywa walkę z bólem. "Wiem, że młodo przejdę na emeryturę"

Mimo to Badosa nie chciała się poddać i wciąż występuje na kortach. Jednak każdy sukces, jak wspomniany półfinał AO, niedługo później przerywa jej uraz. Tak było w marcu tego roku w Miami, gdy zalała się łzami po tym, jak w spotkaniu z Clarą Tauson poczuła ból w plecach. Wprawdzie wygrała z Dunką 2:0, ale do następnego starcia z Alexandrą Ealą już nie dała rady wyjść.

- W Miami pamiętam, że czułam się bardzo dobrze w pierwszym meczu, przez cały tydzień rozgrywałam sety bez problemu, ale od szóstego gema poczułam ukłucie i zupełnie się rozstroiłam. Jestem bardzo emocjonalną osobą, nie wiedziałam, czy to ukłucie to coś poważnego, czy to stres, czy może tylko zły ruch - w takich momentach czujesz się zagubiona. Wtedy pomyślałam: albo się poddaję, albo próbuję grać dalej. Oczywiście często, gdy się nie poddajesz, robisz sobie jeszcze większą krzywdę - wspominała Badosa.

27-latka w rozmowie z "Eurosportem" powiedziała też, że prawdopodobnie przedwcześnie zakończy sportową karierę: - Wiem, że młodo przejdę na emeryturę i następnego dnia pójdę prosto na salę operacyjną. Zdaję sobie z tego sprawę z przebiegu mojej kariery, a także stanu moich pleców.

Poza wycofaniem się w trakcie turnieju w Miami, Badosa była zmuszona zrezygnować także z gry w Madrycie. Było to bolesne tym bardziej, że prestiżowe zawody odbywają się w jej kraju, a występ przed własną publicznością to wyjątkowa okazja dla każdej tenisistki.

Badosa:- Próbowałam [wystąpić] do samego końca, ale jeśli budzę się z bólem... to co mam zrobić? Jeśli tu zagram, zrobię sobie jeszcze większą krzywdę, a to oznacza, że już nie wystarczy zastrzyk przeciwbólowy - mogłoby się skończyć tym, że musiałabym pauzować kolejne dwa miesiące, więc nie zobaczylibyście mnie aż do US Open.

- Nie chciałam takiego ryzyka, uważam, że dobrze postąpiłam, chciałam wracać stopniowo. W stanie, w jakim byłam, wejście na kort w tym tygodniu nie dawało mi nawet pewności, że dokończę pierwszy mecz - a to rani mnie bardziej niż brak gry - argumentowała swoją decyzję tenisistka.

Można tylko współczuć Badosie, że zdrowie najprawdopodobniej za niedługo zmusi ją do zakończenia kariery. Zwłaszcza że w tourze jest bardzo lubianą osobą. W życiu prywatnym przyjaźni się z Aryną Sabalenką, z którą na korcie ostatni raz spotkała się w półfinale Australian Open. Poza tym jest partnerką greckiego tenisisty Stefanosa Tsitsipasa.

Więcej o: