Radwańska nie mogła uwierzyć, gdy usłyszała tragiczne wieści. "Jezu"

- Jezu, to był szok! Myślę, że każdy człowiek w Polsce niezależnie od tego, jakie ma poglądy, czuł wtedy to samo - wspominała katastrofę smoleńską Agnieszka Radwańska w książce "Jestem Isia". Tenisistka doskonale pamiętała, co robiła 10 kwietnia 2010 roku. Zdradziła też, że ze względu na jej zachowanie w rocznicę katastrofy, była narażona na nieprzyjemności.
Agnieszka Radwańska
screen YouTube

W 2010 roku Radwańska była już bardzo rozpoznawalną zawodniczką w światowym tenisie i bez wątpienia najlepszą reprezentantką Polski. Wprawdzie największe sukcesy, takie jak finał Wimbledonu czy zwycięstwo w WTA Finals, miała dopiero przed sobą, ale już zajmowała miejsce w pierwszej dziesiątce rankingu. Na koncie miała cztery wygrane turnieje.

Zobacz wideo To oni pokonali Marcina Najmana i zabrali mu pas! Dwóch na jedneg

W książce "Jestem Isia. Rozmowa z Agnieszką Radwańską" tenisistka opowiedziała Arturowi Rolakowi, co robiła 10 kwietnia 2010 roku.

– Byłam w Krakowie. Rano, w hali należącej do wojska, które nam wtedy bardzo pomagało, grałam trening z Aśką Sakowicz. W pewnym momencie na kort wszedł generał Mieczysław Bieniek i powiedział nam, co się stało w Smoleńsku. Jezu, to był szok! Myślę, że każdy człowiek w Polsce niezależnie od tego, jakie ma poglądy, czuł wtedy to samo. Zginęła przecież elita polityczna naszego kraju. Z szacunku dla prezydenta poszłam na jego pogrzeb. Co w tym złego? - mówiła Radwańska.

Nazywali ją "Pisia", wszystko przez rocznicę. "A co ja na to mogę poradzić?"

Tenisistka w rozmowie wyraźnie zaznaczała swoją apolityczność, lecz mimo to w rocznicę katastrofy część opinii publicznej przykleiła jej łatkę zwolenniczki Prawa i Sprawiedliwości. Niektórzy określali ją niewybrednym przydomkiem "Pisia".

- A co ja na to mogę poradzić? - pytała Radwańska.

Krakowianka stwierdziła też, że jej polityczne zaszufladkowanie przez opinię publiczną wynikało z działalności ojca, który wciągał w nią także córkę, nie raz stawiając ją przed faktem dokonanym. Dlatego też tenisistka udała się krakowski rynek w rocznicę katastrofy smoleńskiej. Jej zdjęcie z tego wydarzenia obiegły wówczas cały kraj.

Radwańska: - [Zrobiono je] W pierwszą rocznicę katastrofy. [W rozmowie Radwańska się pomyliła, zdjęcia zrobiono w drugą rocznicę - dop. red]. Byłam na rynku z tatą, aby oddać hołd prezydentowi i wszystkim, którzy zginęli w Smoleńsku. Chyba nic w tym nadzwyczajnego, prawda? A przyczepiono mi łatkę, jakby ktoś w ogóle znał moje poglądy polityczne.

Więcej o: