Choć Iga Świątek przed tym starciem miała bardzo korzystny bilans meczów bezpośrednich z Caroline Garcią (4:1), to wcale nie musiało być takie łatwe spotkanie. W przeszłości Polka i Francuzka potrafiły dawać świetne, trzysetowe pojedynki, a ich starcie w Pekinie w 2023 roku, które wygrała Iga, było jednym z najlepszych w całym roku. Oczywiście dziś Garcia jest 71. rakietą świata i daleko jej do szczytu formy, ale wciąż kwestia zwyciężczyni nie była aż tak oczywista.
Jednak gdy już na kort wyszły, szybko przekonaliśmy się, że to nie będzie wyrównane starcie, to nie ten przypadek. Już w pierwszym secie Francuzka urwała Polce tylko dwa gemy i nie pomogło jej nawet to, że jeden z nich był przełamaniem. W drugim z kolei Świątek już totalnie przejechała się po przeciwniczce. Tylko dwa razy grały w gemach na przewagi, a i z takich sytuacji Polka wychodziła zwycięsko. W efekcie "piekarnia" Igi znów poszła w ruch i wyprodukowała bajgla (6:0), kończąc mecz w zaledwie 63 minuty.
Krótko po meczu Świątek udzieliła tradycyjnego wywiadu. Polka podkreśliła, że w Indian Wells czuje się znakomicie. Zwróciła się też bezpośrednio do kibiców - Od dłuższego czasu myślałam o powrocie tutaj. Na korcie czuję się świetnie, odpowiada mi tutejsza atmosfera. Interakcje z fanami, możliwość treningu w dowolnej chwili. To wszystko sprawia, że czuję się tu jeszcze bardziej zmotywowana, niż jestem na co dzień. Bardzo łatwo i przyjemnie się tu gra. Mam nadzieję, że po moich meczach będą korki, bo to by oznaczało, że trybuny były pełne. Obyście zablokowali ulice (śmiech)! - powiedziała Świątek.
- Dzisiaj musiałam być cały czas skoncentrowana, szczególnie że warunki nie były takie łatwe. Wiatr wiał dość mocno i trzeba było uważać, choć nie aż tak, jak wczoraj rano. Starałam się trzymać prostych zagrań, być pewna tego co gram i to tyle - oceniła nasza reprezentantka.
Krótko po tej rozmowie Polka stanęła jeszcze przed kamerami Canal+ Sport i porozmawiała z Żelisławem Żyżyńskim. - Na pewno czułam, że mam nad tym meczem pewną kontrolę. Wiedziałam jednak, że nie mogę zwolnić. W przeszłości zagrałam dużo wyrównanych meczów z Caroline, więc nie można było oczekiwać, że samo się wygra - stwierdziła Świątek.
- W pierwszym secie trochę wrzuciłam się do drugiego serwisu, ale wiedziałam, co zrobiłam źle. Postaram się już nie powtarzać tych błędów, choć też dopiero wgrywam się w turniej. Cieszę się, że miałam czas tu potrenować. Jak tu przyjeżdżam mam znacznie więcej spokoju i mogę skoncentrować się na pracy - podsumowała Polka.