Tegorocznego Australian Open Hubert Hurkacz z pewnością nie zaliczy do udanych. Po porażce z Miomirem Kecmanoviciem Polak odpadł już w drugiej rundzie. Nieco ponad dwa tygodnie później Hurkacz powrócił na światowe korty. Wziął udział w turnieju ATP 500 Rotterdam, gdzie spisał się bardzo solidnie.
Na start rywalizacji nasz tenisista bez większych problemów ograł Włocha Flavio Cobolliego 6:3, 6:2. Następnie po kreczu zwyciężył z Jirim Lehecką, dzięki czemu awansował do ćwierćfinału. Tam czekał na niego zdecydowanie wyżej notowany Andriej Rublow. Grubo po ponad dwóch godzinach Polak wygrał 6(5):7, 6:3, 6:4.
Oznaczało to, że pojedynek o finał holenderskich zawodów stoczy z samym Carlosem Alcarazem. Obaj panowie dali wielkie show w sobotni wieczór. Momentami przecieraliśmy o czy ze zdumienia, będąc pod ogromnym wrażeniem gry Hurkacza. Niestety finalnie nasz zawodnik nie wykorzystał wielkiej szansy i poległ 4:6, 7:6(5), 3:6.
"Hubert Hurkacz grał chwilami wręcz genialny mecz, którego wygranie mogłoby stanowić dla niego przełom w karierze. Nie można wypuszczać takich szans, jak prowadzenie 4:1 i 40:0 z Carlosem Alcarazem, jeśli się chce kogoś takiego pokonać i awansować do finału dużego turnieju. Nie można dać komuś takiemu uciec w trzy minuty, gdy się godzinę harowało, żeby go dogonić. Niestety znów płaczemy po Hurkaczu, powtarzając "szkoda" - pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.
Mimo przegranej Hubert Hurkacz ma powody do szczęścia. W poniedziałek ukazała się najnowsza aktualizacja rankingu ATP, w którym Polak awansował o jedną pozycję, dzięki zgarnięciu 100 oczek. Obecnie zajmuje 20. miejsce na świecie, mając na koncie 2305 punktów. W zestawieniu wyprzedził Rosjanina Karena Chaczanowa. Do 19. Francuza Arthura Flisa traci 50 punktów.
Zobacz też: Świątek może to zrobić jako pierwsza od 14 lat. "Zawsze mi się udawało"
Dwie pozycje w górę przeskoczył Alex de Minaur. Australijczyk wystąpił w finale zawodów w Rotterdamie, w którym przegrał ze wspomnianym Alcarazem. Na ten moment de Minaur jest szóstą rakietą świata. Za to Hiszpan umocnił się na trzecim miejscu. Spadki o jedną pozycję zanotowali Daniił Miedwiediew oraz Novak Djoković.