Iga Świątek rozpoczęła Australian Open od zwycięstwa 6:3, 6:4 nad Kateriną Siniakovą. - Cóż, to na pewno nie była łatwa pierwsza runda, więc cieszę się, że mam już ją za sobą. Katerinę znam z debla i nie jest łatwą przeciwniczką. Grała naprawdę dobrze i musiałam być bardziej proaktywna. Ale na koniec drugiego seta byłam naprawdę szczęśliwa - powiedziała tuż po meczu Polka.
Dzięki temu 23-latka jest bardzo blisko utrzymania dorobku w rankingu WTA. W poprzednim roku w Melbourne opadła w trzeciej rundzie, zatem kolejne zwycięstwo pozwoli jej na wyrównanie tamtego osiągnięcia. Potem będzie można myśleć o czymś więcej.
Świątek ma szanse, aby podczas Australian Open wyprzedzić w zestawieniu Arynę Sabalenkę. Na pewno dokona tego, jeśli zdobędzie tytuł. Różnice między obiema zawodniczkami są niewielkie, przynajmniej w rankingu WTA Live, gdzie obu "zabrano" już punkty za zeszłoroczny start.
Zobacz też: Legenda tenisa nie ma wątpliwości ws. Hurkacza. "Był jak dzieciak"
Polska tenisistka straciła ich znacznie mniej, dzięki czemu przewodzi z dorobkiem 8060 pkt. Sabalenka, która także jest w drugiej rundzie, ma 7726 pkt, co dobrze obrazuje, jak wielkie znaczenie ma dla niej obrona tytułu. Całkiem sporą stratę do Świątek ma też trzecia Coco Gauff, zeszłoroczna półfinalistka z Melbourne.
W drugiej rundzie Australian Open Iga Świątek będzie rywalizować ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą (49. WTA).