Iga Świątek (2. WTA) w związku z uzyskaniem pozytywnego wyniku testu antydopingowego została zawieszona przez ITIA. Ale po tym, jak udowodniła nieintencjonalne przyjęcie zabronionej trimetazydyny, pochodzącej z zanieczyszczonego leku, została potraktowana łagodniej i wróciła do gry jeszcze w tym roku (na WTA Finals). Mimo to jej sprawa niezmiennie budzi duże emocje.
Jednym z najgłośniejszych krytyków Polki oraz Jannika Sinnera (1. ATP), u którego wykryto zakazany klostebol (ale również udowodnił przypadkowość całej sytuacji i został łagodniej potraktowany), jest Nick Kyrgios. Zupełnie inaczej do tej sprawy podchodzi inny tenisista Arthur Cazaux (63. ATP).
- Tak naprawdę nie interesują mnie inni. Czy (Sinner - red.) był wtedy na dopingu, czy nie, nie obchodzi mnie to. Skupiam się na sobie, chcę być jak najlepszym zawodnikiem i unikam patrzenia na to, co dzieje się obok - powiedział w wywiadzie dla FT Sports (cytat za portalem welovetennis.fr).
- Rozumiem, że wywołuje to dyskusję. Skoro wiemy, że (Sinner lub Świątek - red.) zostali zawieszeni na jeden lub dwa miesiące, a są zawodnicy, u których testy nie dały pozytywnego wyniku, ale opuścili badania antydopingowe. Jeśli opuścisz trzy testy w ciągu roku, zostaniesz ukarany, a niektórych zawodników zawieszono na kilka lat, mimo że niekoniecznie byli pod wpływem dopingu - dodał Francuz. Pewnie ma na myśli m.in. Mikaela Ymera, którego za trzykrotne błędne podanie miejsca pobytu kontrolerom zdyskwalifikowano na 18 miesięcy.
- Dlatego rozumiem, czemu ludzie tak o tym mówią. Nie jestem tu po to, aby wdawać się w debaty na temat: "Czy byli na dopingu i chroniono ich?". Nie wiem tego, i tak nigdy się nie dowiemy. Myślę, że lepiej skupić się na sobie - zakończył Cazaux.
22-letni francuski tenisista ma w dorobku trzy wygrane turnieje rangi Challenger. Jego najlepszy wynik wielkoszlemowy to czwarta runda Australian Open 2024. Tam przegrał 6:7, 6:7, 4:6 z Hubertem Hurkaczem (16. ATP).