Iga Świątek 12 września otrzymała pozytywny wynik testu antydopingowego i od tamtego czasu wraz ze sztabem robiła wszystko, żeby wyjaśnić całą sprawę. Po przedstawieniu zeznań i stężeniu nielegalnej substancji na "historycznie niskim" poziomie otrzymała od ITIA (Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa) karę miesięcznego zawieszenia. A co okazało się wszystkiemu winne? Zanieczyszczona melatonina, którą Świątek brała, żeby szybciej zasnąć po wielogodzinnych podróżach.
Do całej sprawy postanowił odnieść się Andy Roddick w niezaplanowanym odcinku swojego podkastu "Served". Od samego początku mistrz US Open z 2003 roku z niesmakiem podchodził do słowa "doping" używanego w kontekście opisywania sytuacji Igi Świątek.
- Nie mogę tego nazywać dopingiem. Wzięcie melatoniny na jetlag o 2:30 w Cincinnati... To było po prostu niefortunne dla niej. Negatywny test w Paryżu, negatywny podczas igrzysk, negatywny test w Nowym Jorku, więc to nie jest coś, co trwa. To jest po prostu do bani, ponieważ nagłówki i najgłupsi ludzie w naszym sporcie mówią "doping!" - mówił Roddick, wskazując, że nie można mówić o dopingu, gdy mowa o zanieczyszczonym leku i śladowej ilości nielegalnej substancji.
- Brałeś melatoninę? Ja brałem melatoninę. Zamierzamy dalej łapać zawodników za śladowe ilości substancji lub zanieczyszczoną melatoninę, która nie miała żadnego wpływu na zwiększenie wydolności. Co my próbujemy rozwiązać razem z ITIA i WADA? Zwiększenie wydolności. To właśnie chcemy powstrzymać. Jeśli wszyscy naukowcy z niezależnych organizacji mówią nam, że to nie wpływa na zwiększenie wydolności, to co nas to ku**a obchodzi? - pytał retorycznie Roddick.
Następnie odniósł się do głośnej wypowiedzi Jewgienija Kafielnikowa, który chce dożywotniej dyskwalifikacji dla Igi Świątek. - Niektórzy mówią, że "masz pozytywny wynik. Dożywotnia dyskwalifikacja!". Jewgienij Kafielnikow powiedział: "dożywotnia dyskwalifikacja!". Dożywotnia dyskwalifikacja za melatoninę. Tak. Niektórzy mówią, że "nasz sport jest skończony". Melatonina - ironizował Roddick.
- To jest jak desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi. Szczególnie że wiele osób - nie mam nikogo konkretnego na myśli - spodziewa się zrozumienia i wybaczenia za sytuacje w ich życiu, w których naprawdę dali ciała. A następnie sami nikomu tego nie okazują - podsumował.
A kiedy Iga Świątek wróci do gry? Polka jeszcze chwilę odpocznie, 4 grudnia skończy się jej okres zawieszenia, a w dniach 19-22 grudnia wystąpi w pokazowym turnieju World Tennis League w Abu Zabi. Tydzień później przeniesie się do Australii, gdzie będzie rozgrywany turniej United Cup.