W czwartek jak grom z jasnego nieba spadła na nas informacja o miesięcznym zawieszeniu Igi Świątek. Jak się okazało, 12 września Polka otrzymała informację o pozytywnym wyniku testu antydopingowego, jaki przeprowadzony został 12 sierpnia w Cincinnati.
W próbce znaleziono śladowe ilości trimetazydyny. Ta - jak dowiodła Świątek - znalazła się w jej krwi przez zażycie skażonego leku na sen. Leku, który brała z polecenia lekarza, by lepiej radzić sobie ze snem w trakcie ciągłego zmieniania stref czasowych.
Jak się okazało, zawieszenie przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA) było prawdziwą przyczyną dłuższej przerwy Świątej w grze. "Ekspertyzy, szereg niezależnych testów oraz wszystkie pozostałe i bez wyjątku negatywne kontrole antydopingowe przeprowadzane z dużą częstotliwością (ponad 20 w tym roku), potwierdziły jednoznacznie, że kontakt z substancją zakazaną był całkowicie nieintencjonalny, przypadkowy i bez wpływu na formę Świątek oraz jej wyniki" - przekazał zespół Polki.
"Świątek poleciała do Francji na testy antydopingowe z włosa. Bo to we włosach najdłużej utrzymują się ślady dopingu i po analizie włosa – można by rzecz po rozdzielaniu włosa na czworo – naukowcy potrafią poznać czy ktoś jest winny, czy nie" - pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.
"W przypadku Świątek to rozdzielanie włosa na czworo było tylko kropką nad i. Już w mailu od ITIA z 12 września dużo mówiły liczby - stężenie trimetyzadyny wynoszące zaledwie 0,05 ng/ml to stężenie śladowe. Z góry było wiadomo, że tymczasowe zawieszenie z urzędu nałożone na Igę ma dać jej czas na wykazanie, że jest niewinna, a nie że ma dać czas kontrolerom, żeby znaleźli obciążające tenisistkę dowody" - dodał.
Sprawę Świątek chętnie komentują rosyjskie media. Zwłaszcza że trimetyzadyna to substancja, którą wykryto również w organizmie Kamiły Walijewej, 18-letniej, rosyjskiej łyżwiarki figurowej. Walijewa wpadła 9 lutego 2022 r. zaraz po występie na igrzyskach olimpijskich w Pekinie.
Jak się okazało, młoda Rosjanka była jedną z wielu zawodniczek, które systemowo przyjmowały doping w swoim kraju. 29 stycznia 2024 r. uznano ją za winną naruszenia zasad antydopingowych i ogłoszono jej czteroletnie zawieszenie do 25 grudnia 2025 r. Wszystkie jej osiągnięcia od 25 grudnia 2021 r. zostały anulowane.
Walijewa została zdyskwalifikowana w zawodach IO 2022 (przez co reprezentacja Rosji straciła złoty medal w zawodach drużynowych), mistrzostwach Europy 2022 (straciła tytuł mistrzyni Europy) i mistrzostwach Rosji 2021/22 (straciła tytuł mistrzyni Rosji seniorów).
Teraz sytuacje Świątek i Walijewej porównał przewodniczący rosyjskiej Komisji Dumy Państwowej ds. Kultury Fizycznej i Sportu, Dmitrij Swiszczew. - Sytuacja Świątek nie powinna nam umknąć. Widzimy jak na dłoni, jak traktuje się zawodników za te same przewinienia - powiedział Swiszczew w rosyjskich mediach.
- Przypadki są podobne, ale efekty skrajnie różne. Wyjaśnienia Świątek dotyczące drogi dostarczenia dopingu do organizmu były niejasne. Nie twierdzimy, że Świątek również powinna zostać zdyskwalifikowana na cztery lata. Nie, to Walijewa powinna zostać zawieszona na taki sam okres jak tenisistka, czyli na miesiąc - dodał.
- To nie pierwszy raz, kiedy widzimy, że zagraniczni sportowcy otrzymują symboliczną karę za naruszenie przepisów antydopingowych, szczególnie w tenisie - podsumował Swiszczew.