12 sierpnia Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa przeprowadziła u Igi Świątek test antydopingowy. Równo miesiąc później ówczesna liderka rankingu dowiedziała się, że w jej organizmie wykryto trimetazydynę. ITIA od razu rozpoczęła szczegółowe postępowanie, podczas którego Polka udowodniła, że śladowe ilości zakazanej substancji przyjęła w postaci zanieczyszczonych leków na sen. Dzięki temu uniknęła surowej kary i została zawieszona jedynie na miesiąc.
"ITIA uznała, że pozytywny wynik testu był spowodowany skażeniem regulowanego leku bez recepty (melatoniny), produkowanego i sprzedawanego w Polsce, który zawodnik przyjmował na jet lag i problemy ze snem, a zatem naruszenie nie było celowe. Nastąpiło to po przeprowadzeniu wywiadów z zawodnikiem i jego otoczeniem, dochodzeniach i analizach z dwóch akredytowanych przez WADA laboratoriów" - przekazała organizacja w czwartek 28 listopada, kiedy zakończono wszystkie czynności. Tym samym 4 grudnia Iga Świątek "z czystą kartą" będzie mogła myśleć o nadchodzącym sezonie.
Z pewnością wielu kibiców tenisa pamięta, że przed laty podobna afera wybuchła wokół Simony Halep. Przypomnijmy, niedługo po US Open w 2022 roku ITIA ustaliła, że w organizmie Rumunki znajduje się roksadustat - specyfik stosowany m.in. przy anemii. Oskarżona o doping zawodniczka najpierw została zawieszona tymczasowo, a następnie ze względu na nieprawidłowości w paszporcie biologicznym zdyskwalifikowano ją na aż cztery lata. Ostatecznie kara została zmniejszona. Triumfatorka Roland Garros i Wimbledonu czekała 568 dni, aby wrócić na kort. Stało się to w marcu tego roku.
Teraz Halep w nocy z czwartku na piątek - około trzeciej nad ranem - opublikowała w mediach społecznościowych bardzo mocny wpis. Zasugerowała w nim, że w jej przypadku Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa nie zastosowała takich środków łagodzących, jak miało to miejsce ws. Igi Świątek. 33-latka nadal jest mocno sfrustrowana całą sytuacją. "Siedzę i próbuję to pojąć, ale naprawdę nie da się zrozumieć czegoś takiego. Stoję i pytam siebie, dlaczego jest tak duża różnica w traktowaniu i ocenie? Nie mogę znaleźć powodu i chyba nie ma logicznej odpowiedzi. To może być tylko zła wola ITIA, organizacji, która mimo jasnych dowodów zrobiła absolutnie wszystko, żeby mnie zniszczyć" - rozpoczęła.
Następnie Rumunka kilkukrotnie podkreśliła, że ITIA potraktowała ją bezwzględnie i niesprawiedliwie. Po chwili kolejny raz nie mogła pogodzić się z rzekomym brakiem obiektywizmu w porównaniu do zawieszenia Polki. "Jak to możliwe, że w identycznych przypadkach, mających miejsce mniej więcej w tym samym czasie, ITIA ma zupełnie inne podejście do mojego. Jak mogłam się pogodzić z tym, że WTA i rada zawodników nie chciały mi zwrócić pozycji rankingu, na którą zasłużyłam?!" - grzmiała. Na koniec 33-latka zaznaczyła, że "nadal jest sfrustrowana i wściekła" oraz podziękowała wszystkim, którzy wspierali ją w tym trudnym okresie. Obecnie Simona Halep plasuje się na 876. miejscu w rankingu.