To nie miało prawa się wydarzyć! Tylko Sabalenka mogła zrobić to Świątek

Niezależnie od wyniku WTA Finals, to Aryna Sabalenka zakończy sezon na pierwszym miejscu w rankingu WTA. Białorusinka wyszarpała tę lokatę Idze Świątek i dokonała prawie niemożliwego. "Dominacja bez korony" - piszą o Polce za granicą i wskazują, że zakończenie przez nią roku poza pierwszym miejscem to ewenement. W historii tylko dwie zawodniczki doświadczyły tego po tak imponującej liczbie zwycięstw.
Iga Świątek i Aryna Sabalenka
fot. REUTERS/Aleksandra Szmigiel

Porażka Igi Świątek z Coco Gauff oznaczała, że Polka na koniec 2024 roku będzie musiała zadowolić się drugim miejscem w rankingu WTA. Warunkiem numer jeden do wyprzedzenia Aryny Sabalenki było wygranie turnieju WTA Finals bez ani jednej porażki. Tak więc niezależnie od wyników zmagań w Rijadzie to Białorusinka zakończy rok na pierwszej pozycji.

Zobacz wideo Kulesza o odmładzaniu kadry i meczu z Portugalią

To było prawie niemożliwe. Aryna Sabalenka wyrwała Idze Świątek koronę w rankingu WTA

Pomimo że Świątek ma za sobą kapitalny rok, to zakończy go jako numer dwa światowego rankingu. Profil "EssentiallySports" zauważył, że Polka dopiero jako trzecia zawodniczka w historii wygrała co najmniej pięć turniejów i w tym samym roku nie zdołała skończyć jako liderka WTA. "Dominacja bez korony" - napisano. Świątek w 2024 roku triumfowała w Dosze, na Indian Wells, w Rzymie, Madrycie i na French Open. 

A kim jest pozostała dwójka, która wygrała co najmniej pięć turniejów i nie zdołała osiągnąć pozycji numer jeden? Jako pierwszej zdarzyło się co Monice Seles w 1990 roku. Amerykanka, reprezentująca wówczas Jugosławię, wygrała aż dziewięć turniejów, ale w światowym zestawieniu musiała ustąpić legendarnej Steffi Graff. 

Drugą zawodniczką z tak pechowym osiągnięciem była Serena Williams w 2012 roku. Amerykańska legenda triumfowała aż w siedmiu turniejach, a do tego wygrała złoto olimpijskie w Londynie i została wybrana najlepszą zawodniczką roku. Na pierwszym miejscu sezon zakończyła jednak Wiktoria Azarenka, która wygrała sześć turniejów.

Świątek jest więc trzecią zawodniczką w historii, której się to przydarzyło, a Sabalenka trzecią w historii, która wyrwała rywalce pierwsze miejsce po wielkich osiągnięciach. Trzeba przyznać, że obie zawodniczki dołączyły tym samym do absolutnych legend. Świątek do Seles i Williams, a Sabalenka do Graff i swojej rodaczki Azarenki.

Świątek może oczywiście zgarnąć jeszcze szósty tytuł w 2024 roku, jeśli zdoła wygrać WTA Finals. Z kolei Sabalenka w Rijadzie ma szansę na piąte mistrzostwo w tym roku, po tym jak wygrała Australian Open, US Open i turnieje w Cincinnati oraz Wuhan. 

Więcej o: