Dokładnie 1 stycznia 2024 roku Jasmine Paolini zajmowała 29. miejsce w rankingu WTA. Na koncie miała jedno singlowe turniejowe zwycięstwo rangi WTA, a konkretnie w zawodach WTA 250 w słoweńskim Portorożu w 2021 roku. Z kolei w turniejach wielkoszlemowych nigdy nie przebrnęła nawet drugiej rundy. Nikt wtedy nie mógł się spodziewać, jak rewolucyjny dla jej kariery okaże się cały 2024 rok.
W jego trakcie Włoszka o polskich korzeniach wzniosła się na zupełnie inny poziom. W lutym odniosła największy sukces w singlowej karierze, wygrywając turniej rangi WTA 1000 w Dubaju, gdzie w finale ograła Annę Kalinską (4:6, 7:5, 7:5). Dotarła do finałów kolejno Roland Garros oraz Wimbledonu, ale nie udało jej się zaznać smaku najcenniejszego tenisowego zwycięstwa, bo pokonywały ją kolejno Iga Świątek i Barbora Krejcikova.
Równie wspaniale było także w deblu. I tam co prawda poniosła porażkę w finale Roland Garros, gdy z Sarą Errani przegrały z Coco Gauff oraz Kateriną Siniakovą. Jednak Włoszki odbiły sobie to na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie sięgnęły po złoto. Ogólnie mówiąc, wybitny rok Paolini, która w nagrodę zagra pierwszy raz w WTA Finals (2-9 listopada w Rijadzie). Włoszka na swoim Instagramie opublikowała filmik, na którym odpowiada na wiele pytań w zaledwie 60 sekund.
Paolini powiedziała m.in., że jej ulubionym turniejem jest Wimbledon, wolałaby wygrać turniej wielkoszlemowy, zamiast zostać nr 1 światowego rankingu, a gdyby od jakiejś tenisistki miałaby wziąć jedną umiejętność, to wybrałaby serwis Jeleny Rybakiny. Na koniec Włoszkę zapytano, z jaką rywalką gra się jej najtrudniej, wątpliwości nie miała żadnych. "Iga Świątek" - odpowiedziała Paolini.
Jeżeli spojrzymy na historię bezpośrednich starć między Polką a Włoszką, możemy zrozumieć czemu Paolini nie lubi grać ze Świątek. Przegrała z nią wszystkie trzy dotychczasowe mecze, wygrywając w nich ledwie dziewięć gemów. Obie zawodniczki mogą spotkać się w Rijadzie, jako że Polka będzie rozstawiona z nr 2 (nie może w grupie trafić tylko na Arynę Sabalenkę z nr 1), a Paolini zagra z "czwórką (w grupie nie trafi na nr 3, czyli Coco Gauff).