Miało być 28 października 2024 roku, a jest 21 października. Aryna Sabalenka objęła prowadzenie w rankingu WTA tydzień wcześniej niż się wszyscy spodziewali. Spowodowała to decyzja WTA o odjęciu im punktów za najgorszy rezultat w turniejach rangi WTA 1000. Czyli Polce 120 pkt za Miami, a Sabalence 10 pkt za Dubaj. Dziwne? Dziwne. Zwłaszcza, że nikt o czymś takim nawet nie informował i wyszło to znikąd.
Oczywiście nasza reprezentantka nadal może zakończyć rok jako liderka rankingu, ale przez działania WTA będzie jej jeszcze trudniej, bo przed WTA Finals najpewniej będzie do Białorusinki tracić nie 806, a 916 punktów. Takiego scenariusza nie dopuszczają do siebie jednak rosyjscy dziennikarze. W państwie Władimira Putina wybuchła spora radość po awansie Sabalenki. Rosjanie już zaczęli analizy ile może potrwać panowanie Białorusinki i ich wnioski są, bez zaskoczenia, bardzo korzystne dla Aryny.
Dziennik "Sport-Express" wymienił kilka powodów, dla których Sabalenka może pozostać liderką na naprawdę długo. Przede wszystkim Rosjanie nie wierzą w błyskawiczne odrodzenie Świątek, nawet pod wodzą nowego trenera. To, że Białorusinka zacznie rok jako liderka jest dla nich bezsprzeczne. - Obecnie najlepszą tenisistką jest Sabalenka. Kiedy jest u szczytu formy, nawet obrona Świątek nie jest w stanie wytrzymać siły jej uderzeń. Zwłaszcza na kortach innych niż ziemne. Tymczasem teraz Aryna jest po prostu na fali - czytamy.
Tamtejsi dziennikarze zwracają uwagę, że kluczowy dla długości panowania Białorusinki będzie początek nowego sezonu. Sabalenka będzie bronić tam m.in. 2000 pkt za wygraną w Australian Open. Jeśli Świątek jej tam nie dopadnie, to zdaniem Rosjan już w ogóle nie powinna tego w przyszłym roku zrobić. A być może nawet i w kolejnych.
- Jeśli Sabalenka pozostanie najwyżej sklasyfikowaną zawodniczką na początku sezonu na kortach twardych, to może mieć spokój do końca lata, jak nie do końca roku. Świątek będzie na mączce bronić znacznie większej liczby punktów, a potem zacznie się jej słabsza część sezonu. Dlatego nie jest wykluczone, że Białorusinka przejęła przywództwo w kobiecym tenisie na wiele miesięcy, jeśli nie nawet lat - podsumowuje "Sport-Express".