Absurdalna decyzja WTA niesie się po sieci. Zauważono jedno. "Pokazówka"

Iga Świątek po 50 tygodniach nieprzerwanego prowadzenia straciła w poniedziałek pozycję liderki światowego rankingu. Jej miejsce zajęła Aryna Sabalenka, która znajduje się w wyśmienitej formie. Istnieje jednak spora niekonsekwencja w działaniach organizacji. "To tylko pokazuje słuszność uwag Świątek" - napisał Dominik Senkowski ze Sport.pl.
Aryna Sabalenka i Iga Świątek
Fot. REUTERS/Tingshu Wang | Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Ostatnie miesiące były trudne dla Igi Świątek. Po zwycięstwie w Roland Garros przyszły porażki w Wimbledonie i turnieju w Cincinnati. Później na paryskich igrzyskach, będąc pod wyjątkową presją, Świątek zdobyła brąz. Podczas US Open Polka odpadła w ćwierćfinale, a z następnych turniejów - w Seulu, Pekinie i Wuhan - zdecydowała się wycofać.

Zobacz wideo Iga Świątek wybrała nowego trenera. "Jestem bardzo podekscytowana"

Burza po decyzji WTA. Zauważono niekonsekwencje w działaniach organizacji 

Nieco ponad tydzień temu dowiedzieliśmy się, że w poniedziałek 28 października Aryna Sabalenka wyprzedzi Świątek i zostanie nową liderką światowego rankingu. Tyle że Sabalenka objęła prowadzenie w zestawieniu już 21 października. "Numer jeden... Zobaczymy na jak długo tym razem" - zażartowała.

Decyzja WTA wywołała gigantyczne poruszenie w sieci. Serwis "Z kortu" wyjaśnił, że jest to sytuacja bez precedensu. Podkreśla, że regulamin rozgrywek wymaga od zawodniczek rozegrania przynajmniej sześciu turniejów rangi WTA 500. Iga ma w tym sezonie tylko dwa, podczas gdy Sabalenka - cztery. "Z tego wynika, że Idze powinno się przypisać cztery obligatoryjne zera, a Arynie dwa" - czytamy. Zauważono, że po zawodach w Ningbo Polce wpisano już trzecie, natomiast Sabalence dopiero pierwsze. 

Czytamy także, że za tydzień 28 października obie zawodniczki "zyskają" po kolejnym zerze po turnieju WTA 500 w Tokio. Jeśli tak się stanie, to "zrobi się z tego zagmatwana sytuacja". Dlaczego? Wówczas obu tenisistkom odpadną punkty za ubiegłoroczne WTA Finals - Świątek straci 1500 pkt, a jej rywalka - 625 pkt. Ponadto Idze zostaną zabrane dodatkowe 195 pkt za najgorszy występ spoza Szlemów, czyli WTA 500 Stuttgart. Będzie miała wtedy 7970 pkt i aż 1046 pkt straty do Sabalenki.

Oberwało się Idze Świątek po kontrowersyjnych słowach. "Pokazówka"

"To tylko pokazuje słuszność uwag Igi wypowiadanych przez nią od wielu miesięcy, że ten kalendarz to żart. Nie chodzi o 'narzekanie', tylko o realny problem absurdalności terminarza dla najlepszych" - napisał Dominik Senkowski ze Sport.pl.

Momentalnie otrzymał kontrę od jednego z fanów. "Tylko dziwnie brzmią te deklaracje przy jednoczesnym uczestnictwie w pokazówkach u Szejków w okresie przygotowawczym" - zauważył kibic. "Zobaczymy, czy pokazówka będzie grana" - odpowiedział dziennikarz, przywołując przykład Taylora Friza, który mówi, że takie turnieje w ogóle go nie męczą.

Na koniec serwis "Z Kortu" podważył sens innego punktu w regulaminie. "Kolejnym absurdem jest to, że Iga płaci za świetne występy w 2024 r." - czytamy. Najgorsza zdobycz punktowa w tym sezonie Świątek to 120 pkt w turnieju w Miami, podczas gdy Sabalenki... 10 pkt w zawodach w Dubaju. "Ten przepis jest wyjątkowo anty-sportowy" - napisał jeden z użytkowników. 

Inny z fanów stwierdził wprost, że dodawanie i odejmowanie punktów w rankingu jest wielkim żartem. Nie ma za to wątpliwości, że w ostatnim czasie to Sabalenka była najlepszą tenisistką na świecie i to jej należy się tytuł liderki. 

Więcej o: