Iga Świątek już od ponad miesiąca nie pokazuje się na korcie w turniejach WTA. Wycofywała się z rywalizacji w Seulu, Pekinie (miała tam bronić tytułu) oraz Wuhan, a w międzyczasie zakończyła współpracę z trenerem Tomaszem Wiktorowskim. W tym czasie jej rywalki grały i zdobywały punkty do światowego rankingu.
W niedzielę 13 października zakończył się ostatni w tym sezonie turniej rangi WTA 1000. W Wuhan zwyciężyła Aryna Sabalenka, dla której był to trzeci z rzędu triumf w tym miejscu (poprzednie w 2018 i 2019 r.). Dzięki temu zgarnęła aż 1000 pkt rankingowych i znacząco zmniejszyła dystans do Świątek, która zaczyna 125. tydzień jako liderka.
69 punktów - o tyle Polka wyprzeda najgroźniejszą rywalkę w najnowszym zestawieniu. Różnica jest mikroskopijna, a wszystko wskazuje na to, że jeszcze przed startem WTA Finals Sabalenka wskoczy na pierwsze miejsce. Powinno się to stać 28 października, czyli niespełna tydzień przed startem WTA Finals - wtedy zostaną odjęte punkty za poprzednią edycję, których 26-latka ma do obrony mniej niż młodsza konkurentka (u pierwszej to 625 pkt, u drugiej aż 1500 pkt).
Jeśli chodzi o pozostałe zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu, to nie doszło do wielu zmian. Na trzecie miejsce wskoczyła Coco Gauff, półfinalistka z Wuhan, spychając poza podium Jessicę Pegulę, która z rywalizacji odpadła już po swoim drugim meczu. A na dziesiątą pozycję wskoczyła Beatriz Haddad Maia, wykorzystując kolejny fatalny start mistrzyni Wimbledonu Barbory Krejcikovej (spadek aż na 13. miejsce).
Powody do zadowolenia mają także dwie Polki: Magdalena Fręch i Magda Linette, ćwierćfinalistki zmagań w Wuhan. Pierwsza z nich błyskawicznie poprawiła zeszłotygodniową "życiówkę" (27. lokata) i awansowała na 24. pozycję. Natomiast druga w porównaniu do poprzedniego zestawienia przesunęła się o pięć miejsc w górę i obecnie jest 40.