Pogromczyni Fręch ma piłkarskiego idola. "Ukradła" jego cieszynkę

Shuai Zhang przełamała niedawno fatalną serię 24 porażek z rzędu i pokonała McCartney Kessler w turnieju WTA w Pekinie. Na tym jednak nie poprzestała, gdyż potem wyeliminowała również Emmę Navarro oraz Magdalenę Fręch. Tuż po ostatnim zwycięstwie celebrowała je w stylu Kyliana Mbappe, charakterystycznie chowając dłonie pod pachami. Teraz ujawniła, dlaczego zdecydowała się na taki ruch.
TENNIS/
Mike Frey / USA TODAY Sports via Reuters Con

603 dni - tyle na zwycięstwo czekała Shuai Zhang, która powoli traciła nadzieję w to, że uda jej się powrócić do dawnej formy. Na początku zeszłego roku zajmowała przecież najwyższe miejsce w rankingu WTA w karierze - 22. Niedługo później nadszedł jednak głęboki kryzys, z którego nie mogła wyjść przez ponad rok. Pod koniec września nagle udało jej się wygrać, a gdy tego dokonała, to można powiedzieć, że poszła za ciosem.

Zobacz wideo Jastrzębski Węgiel górą w meczu z PGE Projektem Warszawa. Łukasz Kaczmarek: Nasza gra była widowiskowa

Chińska tenisistka zaczęła naśladować Kyliana Mbappe. Wyjaśniła dlaczego

Chinka potrzebowała aż dwóch godzin, by pokonać w pierwszej rundzie McCartney Kessler 7:6 (5), 7:6 (1) i awansować do kolejnego etapu. Jej rywalką była Emma Navarro i wydawało się, że ósma rakieta świata nie będzie miała większych problemów. Okazało się jednak inaczej, a Zhang zanotowała drugie zwycięstwo z rzędu. Po trzecim triumfie szybko poradziła sobie za to z Magdaleną Fręch.

Tuż po tym spotkaniu wykonała popularną cieszynkę Kyliana Mbappe, który po strzelonych golach często robi naskok na dwie nogi, a następnie chowa dłonie pod pachami. I tak też zrobiła Chinka. Podczas konferencji prasowej zdradziła, dlaczego zdecydowała się na taki ruch. - Mój trener interesuje się piłką nożną - rozpoczęła - Niespełna dwa lata temu oglądaliśmy wspólnie mistrzostwa świata w Katarze. Trener mocno kibicował Leo Messiemu, którego jest fanem. Codziennie o nim mówił, myślałam, że wyprał mi mózg - wyjaśniała, cytowana przez portal The Tennis Gazette.

Szkoleniowiec prosił nawet zawodniczkę, by wspólnie z nim dopingowała Argentyńczyków. - Zaznaczał, że Messiemu nie zostało już wiele czasu, jest to jego ostatni mundial, więc muszę to robić. W głębi serca kibicowałam jednak Mbappe. Podobała mi się jego siła i agresywność. Francja przegrywała przecież 0:2, a on był w stanie praktycznie w pojedynkę doprowadzić do wyrównania. To bohater, który walczy za ojczyznę. Ciężko harował do samego końca i w dogrywce pokonał bramkarza po raz trzeci - podsumowała.

Ostatecznie dobrze wiemy, że Argentyna sięgnęła po Puchar Świata, a w finale wygrała po rzutach karnych. Pomylili się wówczas Kingsley Coman oraz Aurelien Tchouameni, natomiast rywale nie dali żadnych szans Hugo Llorisowi. Mbappe został królem strzelców turnieju, a Messiego wybrano najlepszym piłkarzem. 

Zhang awansowała zatem do ćwierćfinału zmagań i zamierza powalczyć o końcowy triumf. Teraz zmierzy się z Paulą Badosą, która w Pekinie nie straciła jeszcze nawet seta. Poza nimi w rywalizacji pozostają wciąż m.in. Mirra Andriejewa, Coco Gauff oraz Aryna Sabalenka.

Więcej o: