Skuteczny serwis, spokój i opanowanie, a do tego wrzucenie wyższego biegu w drugim secie. Te aspekty pozwoliły Idze Świątek zwyciężyć z Ludmiłą Samsonową. Brązową medalistkę z Paryża czeka teraz trudne starcie z Jessiką Pegulą, która w 1/8 finału nie dała szans Rosjance Dianie Sznajder (6:4, 6:2).
Okazuje się, że w trakcie starcia z Samsonową Polka walczyła nie tylko z rywalką, ale też w pewnym sensie sama ze sobą. W pomeczowym wywiadzie przyznała, że na trybunach był ktoś, kogo jest naprawdę wielką fanką. Chodzi o amerykańskiego aktora Jasona Sudeikisa, grającego tytułową rolę w słynnym serialu "Ted Lasso", który Świątek bardzo lubi i czerpie z niego inspirację.
Liderka rankingu powiedziała, że starała się nie patrzeć na telebimy w trakcie gry, wiedząc, że jeden z jej ulubionych aktorów jest na trybunach. Odniosła się też do samej treści serialu. - Oczywiście tenis jest zupełnie innym sportem niż piłka nożna. Tutaj nie ma aż tyle miejsca na zespołowość. Trenujesz z całym swoim teamem, ale na korcie ostatecznie jesteś sam. Niemniej gdy gram, staram się czerpać z optymizmu tak jak Ted Lasso. Unikałam dzisiaj spoglądania na telebimy, bo widziałam go na nich. Starałam się w pełni skoncentrować na grze. Mam jednak nadzieję, że docenia on moją mentalność na korcie, bo o to właśnie chodzi w Tedzie Lasso - powiedziała Polka.
Nie było jedyne nawiązanie naszej tenisistki do słynnego serialu. Już po meczu z Samsonową Świątek wrzuciła na portal X posta celebrującego awans do ćwierćfinału z GIF-em z Tedem Lasso w roli głównej.