Świątek została trafiona przez Rosjankę. Wynik drugiego seta mówi sam za siebie

Iga Świątek (WTA 1) zmierzyła się z najtrudniejszą dotąd rywalką na wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku, ale i tak pewnie awansowała do IV rundy. Polska tenisistka w sobotę okazała się wyraźnie lepsza od Anastazji Pawliuczenkowej (WTA 27), ogrywając Rosjankę 6:4, 6:2 bez oddania przeciwniczce choćby jednego break pointa.
Anastasija Pawluczenkowa i Iga Świątek
screen

Po zwycięstwach nad Rosjanką Kamillą Rachimową (WTA 104) 6:4, 7:6 oraz Japonką Eną Shibaharą (WTA 217) 6:0, 6:1, Iga Świątek w III rundzie wielkoszlemowego US Open w Nowym Jorku otrzymała zdecydowanie bardziej renomowaną rywalkę. Była nią inna Rosjanka Anastazja Pawliuczenkowa (WTA 27), z którą Świątek mierzyła się dotąd tylko raz, ale najlepiej jakby o tym spotkaniu zapomniała, bo nigdy nie jest dobrze bazować w kolejnych spotkaniach na takim, które wygrało się 6:0, 6:0 (Rzym, maj 2023), by nie zostać zaskoczonym.

Zobacz wideo Co dalej z Igą Świątek? "Przeżyła ogromne napięcie. To był wielki cios"

Znakomity mecz Igi Świątek w Nowym Jorku. Gładki awans do IV rundy US Open

Świątek sobotnie spotkanie, otwierające sesję nocną na korcie Arthura Ashe'a w Nowym Jorku, rozpoczęła najlepiej jak mogła, bo już w pierwszym gemie, rozgrywanym na przewagi, wywalczyła sobie dwa break pointy i zdołała przełamać swoją przeciwniczkę. Po chwili dorzuciła do tego jeszcze wygrane własne podanie, więc szybko prowadziła 2:0. 

W kolejnych gemach walki nie brakowało, jednak Iga Świątek bardzo dobrze radziła sobie przy własnym podaniu i przez długi czas zacięte gemy zdarzały się tylko przy serwisie również nieźle grającej Pawliuczenkowej. Rosjanka wychodziła z tych opresji obronną ręką, dzięki czemu do końca liczyła się w walce o pierwszego seta. 

Przy stanie 5:4 Świątek była w stanie potwierdzić dobrą dyspozycję serwisową i wygrała gema pewnie do zera, a całego pierwszego seta 6:4. Polka nie pozwoliła Pawliuczenkowej w tej partii choćby na jednego break pointa. 

Już w pierwszej akcji drugiego seta doszło do nieprzyjemnej sytuacji, bo Anastazja Pawliuczenkowa niczym Danielle Collins w Paryżu, mając cały kort do dyspozycji, trafiła spod siatki prosto w Igę, która tylko wymownie się na nią spojrzała. 

To się zemściło z drobnym opóźnieniem, bo choć Pawliuczenkowa wygrała gema serwisowego i przy serwisie Świątek prowadziła 30:15, to później aż dziesięć punktów z rzędu zdobyła liderka światowego rankingu, która wyszła na 2:1 z przełamaniem (do zera) i 40:0. Po chwili, mimo przerwania serii punktów, Świątek zdobyła trzeciego gema z rzędu i było 3:1.

Podrażniona polska tenisistka zaczęła grać jak z nut i kolejnymi udanymi zagraniami deprymowała Pawliuczenkową, która z kolei popełniała coraz więcej błędów. Świątek uzyskała dość gładko kolejne przełamanie na 4:1, a Rosjanka do meczu już nie wróciła, mimo że jeszcze jednego gema serwisowego udało jej się wygrać.

Ostatecznie, Iga Świątek pokonała Anastazję Pawliuczenkową 6:4, 6:2 i w znakomitym stylu awansowała do IV rundy US Open, na której zakończyła rywalizację przed rokiem. W niej Polka zmierzy się z kolejną Rosjanką Ludmiłą Samsonową (WTA 16), która rozbiła Amerykankę Ashlyn Krueger (WTA 59) 6:1, 6:1.

Więcej o: